10 TYPOWYCH BRYTYJSKICH PRODUKTÓW, KTÓRE KONIECZNIE MUSISZ PRZYWIEŹĆ RODZINIE W POLSCE

W Polsce utarł się taki zwyczaj, że podróżujący wracający do domu czy zwyczajnie gość, winien przywieść dla swoich gospodarzy jakiś upominek. Najlepiej coś szczególnie charakterystycznego dla danego miejsca, regionu czy kraju. Emigrantom od dawna spędza to sen z powiek, ponieważ ci w odwiedziny jeżdżą dość często i to od razu do wszystkich babć, dziadków, rodziców, wujków, cioć i znajomych. Każdy czeka na jakiś drobiazg. To z kolei prowadzi do licznych dylematów, bo nigdy nie wiadomo, co właściwie kupić.

Jako emigrantka blogująca z Anglii, chciałabym ułatwić wam nieco życie i trochę podpowiedzieć.  Przed wami lista 10 typowych brytyjskich produktów. Nie wszystkie są dobre i zdrowe, ale z pewnością unikalne.

Listę zaczniemy od słodyczy, bo fanów czekolady z pewnością nie brakuje.

1. Czekolada Cadbury

Brytyjska firma założona przez Johna Cadbury w 1824 r. Obecnie druga na świecie, największa firma, która zajmuje się wytwarzaniem wyrobów cukierniczych.

Cadbury jest w Anglii tym, czym u nas E. Wedel. To najbardziej charakterystyczny wyrób cukierniczy dla tego kraju. Co ciekawe od 1999 do 2010, Cadbury był właścicielem naszego polskiego Wedla, który potem został sprzedany japońsko-koreańskiemu koncernowi. Nie martwcie się, nie tylko nas sprzedano, sam Cadbury należy obecnie do amerykańskiego koncernu Kraft Foods Inc., który trzyma większość znanych marek w swoim posiadaniu.

Jeśli chodzi o samo Cadbury, to możecie kupować wszystko, co jest sygnowane ich logiem, począwszy od klasycznej czekolady po uwielbiane przeze mnie batoniki Flake z kruchej czekolady, Twirle, Crunchie czy batony Double Decker, które nazwę wzięły od piętrowych czerwonych angielskich autobusów, a to dlatego, że mają piętrowy skład: czekolada, nugat i płatki. Jak twierdzi mój chłopak, Double Decker najlepiej smakuje schłodzony, prosto z lodówki.

Ostatnim wyrobem Cadbury na tej liście, będzie drinking chocolate, czyli czekolada do picia, która jest ulubionym angielskim wyrobem mojej mamy. Sama osobiście jej nie piłam dlatego nie wiem jak smakuje, ale w tym wypadku warto zaufać samej marce. U nich wszystko jest dobre.

Marka Cadbury jest sygnowana królewską gwarancją, uzyskaną od Królowej Victorii, co oznacza, że czekolada była i jest dostarczana członkom rodziny królewskiej.

2. Maltesers

Kolejne słodycze, tym razem już nieangielskie a amerykańskie. Nie wiem, czy można je dostać w Polsce, nigdy nie widziałam. Jedno jest pewne, są na drugim miejscu najpopularniejszych słodyczy w Wielkiej Brytanii, a to jedynie chrupiące kulki oblane czekoladą. 

3. Doritosy

Kolejna amerykańska firma, która tak dobrze radzi sobie na Wyspach. Doritosy wśród naszej domowej, emigracyjnej społeczności, stały się już nie jako tradycją. Czym są Doritosy? To naprawdę dobre nachosy, najlepsze te w czerwonych opakowaniach o smaku paprykowym. Każdy ściągnięty przez nas znajomy a trochę ich było, chwalił sobie Doritosy prosząc, by je przywieźć przy okazji odwiedzin w Polsce. Dla porównania paczka Doritosów w Warszawie, w sklepie z brytyjskim jedzeniem, kosztuje około 20 zł, kiedy tutaj jest to koszt 1 funta. Całkiem dobry biznes.

4. Herbata

Jak Anglia to herbata. Nie trzeba tu nigdy przyjeżdżać, by wiedzieć, że ten kraj słynie z picia herbaty i że jest to niejako rytuał, któremu przyświeca piękna zastawa i herbatniki. Kiedy zaczęłam czytać o herbacie w internecie, okazało się, że jest to temat rzeka, a co za tym idzie, temat na oddzielny wpis. Mocno skracając ten wywód, powszechnie wiadomo, że herbatę w Anglii pije się głównie z mlekiem. Została ona przedstawiona angielskiemu społeczeństwu w XVII wieku z racji sprowadzania jej z Indii, które wtedy należały do Imperium Brytyjskiego.

Obecnie Wielka Brytania jest jednym z największych konsumentów herbaty na świecie. Tradycyjne angielskie marki to np. Twinning założona w 1706, która w asortymencie ma zarówno czarną, jak i zieloną herbatę (najpopularniejsze w tym kraju). Pod względem popularności na pierwszym miejscu mamy Yorkshire Tea produkowaną przez The Bettys & Taylors Group. To właśnie tę herbatę kupiłam dla rodziny, ponieważ sama mieszkam w hrabstwie Yorkshire. Nie dosyć, że jest najpopularniejsza w Anglii to jeszcze jest wyrobem regionalnym. Oprócz tych dwóch marek, mamy także PG Tips, Clipper i Tetleya, którego znamy w Polsce. Moim osobistym zdaniem, dwie pierwsze będą najlepszym wyborem. O ile nie musicie kupować hipsterskich herbat w puszkach, z wizerunkami członków rodziny królewskiej za 10 czy 15 funtów, to zamiast na wygląd zwrócicie uwagę na jakość tej herbaty. Wybierajcie te liściaste, a nie w torebkach. W dzisiejszych czasach bardzo łatwo o kolokwialne badziewie, a tego nikt nie lubi. Dla porównania, w supermarkecie Yorkshire Tea w liściach dostaniecie już za 4 funty.

5. Jak herbata to koniecznie herbatniki czy inaczej ciasteczka (eng. Biscuits)

Sprawa z ciasteczkami nie jest taka prosta jak mi się wydawało i musiałam w tej kwestii trochę poczytać, bo inaczej bym się pogubiłam. Na Wyspach ciasteczka mają słodki lub słony smak. Niektóre są przeznaczone do maczania w herbacie i kawie inne nie.

Do najpopularniejszych należą digestive biscuit, hobnob biscuit, rich tea, bourbon biscuit i custard cream.

Digesive biscuit — dosłownie ciasteczka na trawienie, powstały w Szkocji, a ich nazwa wzięła się od dodatku sody oczyszczonej, która to miała wspomagać trawienie. Obecnie są to najpopularniejsze ciasteczka w Anglii. Firma przodująca w ich produkcji to McVities. Dobry pomysł na upominek ze Szkocji.

Hobnob biscuit – ciasteczka owsiane, także wynalezione w Szkocji. Nie za bardzo nadają się do maczania. Ponownie najpopularniejsze to te od McVities.

Rich tea — wynalezione w XVII wieku w hrabstwie Yorkshire, co daje nam już drugi wyrób z regionu, w którym mieszkam. To właśnie ten rodzaj ciastek jest przeznaczony do maczania w herbacie ze względu na swój prosty skład. Marka: McVities.

Bourbon custard – coś dla londyńczyków, bo też tam zostały wynalezione ciasteczka angielskiej marki Peek Freans. Jak w przypadku Cadbury, obecny właściciel urzęduje w USA. Niech nie zmyli was nazwa, bourbon biscuit nie zawierają alkoholu. Swoją nazwę wzięły od dynastii Burbonów, obecnie rządzącej we Francji. Ciasteczka te idealnie nadają się do moczenia. Dodatkowo są przekładane kremem.

Oprócz wyżej wymienionych mamy jeszcze bardzo popularne shortbread fingers, które są flagowym produktem Szkocji. Produkowane przez firmę Walkers Shortbread Ltd. Są to kruche ciasteczka z dużą ilością masła i cukru. Jest to tradycyjny deser szkocki.

6. Mince pie

Osobiście jestem w nich zakochana. Tak jak nie lubię angielskiej kuchni, mince pie zwyczajnie uwielbiam. Można je kupić od połowy października do stycznia. Dla mnie niejako stały się już symbolem tych świąt. Mince pie to takie małe babeczki z nadzieniem w środku. Pierwotnie były one z mięsem i owocami, ale na przestrzeni wieków przepis uległ zmianie i obecnie serwowane są głównie na słodko. Nadzienie jest iście świąteczne: mamy tam suszone owoce takie jak rodzynki, jabłka, mix suszonych skórek, dodatkowo Brendy, cynamon czy gałkę muszkatołową. Można znaleźć wiele różnych kombinacji. Nie każdemu smakują, ale ja ubóstwiam. 
7.Colman’s

Zapewne nikt nie spodziewał się musztardy na tej liście. Wierzcie mi ta jest wyjątkowo dobra a do tego mocna i ostra. Wyrób typowo angielski i także sygnowany gwarancją rodziny królewskiej. Dostarczany na dwór jeszcze za czasów rządów królowej Victorii jak i obecnie. Wynaleziona przez założyciela Jeremiaha Colman na początku XIX wieku w hrabstwie Norfolk.

7. Angel Delight, czyli anielska przyjemność

Jeśli mowa o tej przyjemności to jest to całkiem oldschoolowy angielski wytwór, który obecnie wraca do łask. O Angel Delight dowiedziałam się jeszcze pracując na kuchni w restauracji Toby Carvery. Szef kuchni na moje pytanie, co to jest Angel Delight zrobił wielkie oczy i ze zdziwieniem zapytał: Jak to? Nie wiesz co to jest Angel Delight? Gdzie ty się wychowałaś? – W Polsce człowieku w Polsce! Angel Delight to deser serwowany w latach 90. Jest to delikatna kremowa pianka o smaku truskawkowym. Kupuje się ją w formie proszku i rozrabia z mlekiem. Następnie wstawia do lodówki by zastygła. Wspomnienie dzieciństwa wszystkich urodzonych w latach 80-90.

8. Elderflower cordial

Na pozycji 8 uplasował się elderflower cordial, czyli orzeźwiający napój z czarnego bzu. Tradycja tego napoju jest bardzo długa. Jeżeli interesuje was jego historia to koniecznie zajrzyjcie tutaj. Obecnie w Anglii napój jest kojarzony z latem, ponieważ to wtedy zbiera się kwiaty bzu. Idealnie koi pragnienie. Jest obecny na rodzinnych zjazdach i piknikach. Bardzo dobry dla zdrowia. Pije się go także w postaci gazowanej. Powszechnie dostępny w każdym sklepie, ale myślę, że najlepszy byłby ten kupiony na markecie żywności lub w jakimś lokalnych delikatesach z wyrobami hand made. Polecam się zaopatrzyć.

9. Custard

Przypomniałam sobie o nim w ostatniej chwili a przecież pracując na kuchni w Anglii serwowałam go codziennie. Custard to krem główne wykorzystywany w deserach. Bywa, że serwuje się go na ciepło w pojedynkę, choć jest to dość rzadkie. Z reguły dodaje się jako dodatek do sticky puddingu lub jam spongea. Custard to gesty, żółty, słodki krem waniliowy, który mi osobiście przypomina nasz polski budyń. Custard zrobiony jest z dużej ilości jajek, cukru, mleka lub śmietany. Obecny w każdej typowej angielskiej knajpie. Dzieci się nim zachwycają. Niestety w każdym miejscu, w którym pracowałam custard był podawany z kartonu i moim zdaniem ta wersja jest jałowa i bez smaku jak wszystko, co angielskie i już gotowe. Podejmę się kiedyś porównania i zrobię custard w domu. Jest to produkt bardzo popularny, ale nie polecam wam go kupować, bo wersja sklepowa jest niedobra.

10. Lemon curd 

Ostatni na naszej dzisiejszej liście jest Lemon curd, czyli krem cytrynowy. Na dziale z dżemami i wyrobami tego typu, Lemon curd zajmuje bardzo pokaźne miejsce. Można przebierać we wszelkiego rodzaju markach. Kolejny typowy angielski produkt. Robiony z cytryn i ponownie jajek. Używany do smarowania chleba, wafli czy naleśników. Ma bardzo jednolitą konsystencję. O coś takiego w Polsce dość trudno. Uważam, że na prezent idealny zwłaszcza jak się znajdzie ładny słoik.

Na dzisiaj to by było na tyle. Wiem, że dość sporo produktów pominęłam dlatego z pewnością możecie spodziewać się kolejnej listy za jakiś czas. Mam nadzieję, że tym razem odwiedzając rodzinę w Polsce lub wracając z wakacji, dokładnie będziecie wiedzieli co kupić!

Powiązane wpisy