11 TYPÓW POLSKICH EMIGRANTÓW W ANGLII – MOJE 3-LETNIE SPOSTRZEŻENIA

Jakieś dwa lata temu pisałam na blogu dość kontrowersyjny tekst o tym, że emigracja nie jest dla każdego. Zdarza się, że wracam do starych tekstów, by przypomnieć sobie mój wcześniejszy sposób myślenia. Czym dalej w las, tym widzę jak nieaktualne stały się dla mnie pewne kwestie i jak ewoluował mój punt widzenia.

Tekst o emigracji spotkał się z ogólną akceptacją, ale nie wszyscy się ze mną zgodzili. Niektórzy jasno wyrazili sprzeciw. Kiedy czytam stare komentarze zaczynam rozumieć ich punkt widzenia. Przybyło mi 2 lata różnych doświadczeń, z Polakami na angielskiej ziemi. Dzisiaj widzę, że emigracja to proces bardziej złożony niż pierwotnie mi się wydawało. Zostając w tej tematyce, chciałabym wam dzisiaj opowiedzieć o tym, czego nauczyłam się o polskiej emigracji na Wyspach, uwzględniając stare kwestie podane w nowej odsłonie.

POZNAJCIE TYPÓW POLSKICH EMIGRANTÓW W ANGLII

1. Polak Cwaniak

Myślę, że obecnie Polaków Cwaniaków jest w Anglii najwięcej. Nie trzeba ich specjalnie opisywać, bo każdy z was doskonale zna ten typ. Polak Cwaniak to w Anglii ktoś, kto z reguły przyjechał razem z kolegami, żeby zarobić pieniądze. Lubi nosić dres, lubi się popisywać i lubi słuchać polskiej ,,muzy”, a zwłaszcza polskiego Hip-Hopu. Jeśli nie słucha muzyki, to z kolei jest zagorzałym kibicem Jagiellonii, Widzewa, Legii lub jeszcze innego klubu piłkarskiego, w zależności od miasta, z którego pochodzi.

Polak Cwaniak jest pewny siebie. Nie mówi ani poprawnie po polsku, ani dobrze po angielsku. Tak naprawdę, to w ogóle nie wiele co mówi po angielsku. Mimo wszystko bariera językowa nie jest dla niego przeszkodą, bo o dziwo z każdym jest w stanie się dogadać, bez względu na nację. Zawsze wie gdzie się zakręcić, gdzie i od kogo coś załatwić, gdzie znaleźć prace, jak coś ukraść i jak coś mieć taniej. Rzadko na dłużej zagrzewa miejsca w jakieś pracy. Jeśli nie ma większych zobowiązań, to lubi zmiany. 

To jest taka grupa, którą się lubi albo nienawidzi. Jedni chcą mieć w was dobrych znajomych, którzy jak trzeba to pomogą, a oni chętnie się odwdzięczą. Inni z kolei zgrywają wielkich bossów, mówią więcej niż wiedzą, to specjaliści, którzy mocno naciągają rzeczywistość, a ich współczynnik inteligencji czasami powala na kolana. Czuje się to od nich i dla tego się ich nie lubi.

2. Polak Zależny

Polak Zależny stąpa po bardzo cienkim lodzie. Polak Zależny to osobnik, który nie mówi po angielsku i na emigracji nic nie potrafi zrobić sam. Nie pójdzie sam do sklepu, bo będzie się bał zmierzyć z kasjerką. Nie wykona żadnego telefonu, bo przecież nie rozumie. Nie pójdzie do banku. Nie zamówi sam jedzenia w knajpie. Nie będzie wiedział gdzie sprawdzić rozkład autobusu czy pociągu. Nie załatwi mieszkania. Nie stanie w obronie dziecka w szkole. Nie kupi samochodu. Ogólnie rzecz biorąc, nic nie zrobi.

Polak Zależny zawsze poprosi kogoś znajomego z lepszą znajomością angielskiego, by ten odwalił całą robotę za niego. Zamówi jedzenie. Pogada z Mangerem w sprawie wolnego. Zadzwoni do urzędu w sprawie NIN-u czy kodu podatkowego. Zrobi dosłownie wszystko, do momentu aż stwierdzi, że ma go dość i zwyczajnie przestanie z nim rozmawiać. Można kogoś poprosić o pomoc raz czy dwa, ale są pewne granice. Można powiedzieć, że Polak Zależny jest tak bardzo zdesperowany i tak bardzo boi się kontaktu z obcokrajowcem, że będzie truł ci dupę aż mu powiesz, żeby spierdalał.

3. Polak Dobre, bo Polskie

Nie wiem do końca, z czego to wynika, czy z przywiązania do tego, co znane i polskie, czy ze strachu przed tym, co obce, a może po prostu wynika to z bariery językowej.

Polak Dobre, bo Polskie, to taki który za wszelką cenę chce mieć wszystko, co polskie. Polskie jedzenie, polskie meble, polskie pranie dywanów, polski mechanik, polski sklep, polski księgowy, polski ubezpieczyciel, polski agent nieruchomości, polski fryzjer, polska kosmetyczka, manikiurzystka, polski dentysta, polski ginekolog, polska taksówka, polska szkoła językowa i w ogóle wszystko, co polskie to koniecznie potrzebne i najlepsze.

Żebyście nie myśleli, że nie wspieram rozwoju polskich biznesów, ale niektórzy najwidoczniej boją korzystać się z usług innych niż polskich. Na polskich grupach społecznościowych na fb to już niekiedy nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Wydaje się, że ludzie przyjechali do Anglii i jeśli nie muszą to nie korzystają z żadnych lokalnych usług, bo wszystko co niepolskie, no może z wyjątkiem centrów handlowych i LIDLA, to pewnie chujowe. Lepiej do Polaka, bo z nim to się przynajmniej dogada.

4. Polak Wieczny Narzekacz

Tacy są nieznośni. Nieznośni dlatego, że nie wiadomo o co im właściwie chodzi. Przyjechali do Anglii, źle. Stawka za niska. Praca za ciężką. Mieszkanie za ciasne. Jedzenie angielskie niedobre. Ludzie debile. Ubezpieczenie na samochód za drogie. Lekarze ciamajdy, bo przepisują tylko paracetamol. Papierosy i alkohol za słabe. Szkoły niewystarczająco dobre. Wiecznie tylko pada. I tak wszystko jest złe, a Polska jest mlekiem i miodem płynąca, ale jakoś większość ludzi do niej nie wraca. Nie doceniają tego, co mają nawet, że mają lepiej niż mieli wcześniej.

Wiem, że narzekanie mamy wpisane w naszą kulturę, ale jak zdarzyłam zauważyć, w porównaniu do takich ekstremalnych przypadków, cała reszta radzi sobie całkiem dobrze i jakoś się z tym narzekaniem kontroluje.

5. Polak Wracam i Nie Wracam

Sama zaliczam się do tej grupy, chociaż to zależy od życiowej sytuacji, humoru i pory roku. Emigracja nie jest łatwa. Asymilacja kulturowa również. Życie nie zawsze jest kolorowe. Każdy emigrant prędzej czy później boryka się z tą myślą. Wrócić do tej Polski, czy zostać? A co jak sobie nie poradzę? A co jak po powrocie się nie odnajdę? Co jak będzie mi gorzej?

Decyzję o powrotach są trudniejsze niż decyzje o wyjazdach dlatego, że już nigdy nie wracacie jako te same osoby. Chcecie czy nie, w mniejszym lub większym stopniu przesiąkacie tutejszą kulturą. Jesteście ciałem w Anglii, ale duszą w Polsce. Nie wiem, czy jest na to lekarstwo i nie wiem, czy to kiedyś przechodzi. Chyba zwyczajnie trzeba się z tym pogodzić lub wrócić. Tylko co jak po powrocie będziecie jednak jakąś częścią w Anglii? 

Polak Wracam i Nie Wracam ma ten problem, że boi się coś planować w kraju w którym obecnie jest, bo w sumie to po co, jak pewnie i tak zaraz wrócę. Ja już wracam od 3 lat, a od półtora roku zaczęłam wszystko bardziej planować, bo ile można żyć w zawieszeniu.

6. Polak Bojaźliwy

Polak Bojaźliwy to taki który do wszystkiego jest uprzedzony i wszystkiego się boi. Najbardziej boi się mówić po polsku. Nie raz już miałam takie sytuacje, w których spotkałam się z komentarzem od Polaka: Mów po angielsku.

Najczęściej spotyka się to w pracy. Niektórzy boją się mówić miedzy sobą po polsku, bo boją się z tego powodu nieprzyjemności ze strony pracodawcy. Ja ma taką przyjętą zasadę, że jeśli jestem z Polakiem sam na sam, to rozmawiam z nim po polsku. Jeśli jesteśmy w towarzystwie osoby angielskojęzycznej, to rozmawiamy wszyscy po angielsku. Wtedy nie ma pokrzywdzonych.

Niestety spotkałam się i z takimi sytuacjami gdzie Polak, bez precyzowania płci, udawał, że mnie nie rozumie po polsku i mówił po angielsku. Jeśli ktoś z was miał takie sytuacje, to doskonale wie jakie to niezręczne, a przecież bardzo prosto da się to wyjaśnić. Zabranianie używania języka ojczystego, podlega pod dyskryminację i jest karane.

Polak Bojaźliwy to też Polak Wstydliwy, który chyba wstydzi się tego, że jest ze wschodu Europy, a przez to postrzega siebie za gorszego. Przez to woli przysłowiowo lizać dupę i pokazać, jaki to jest bardziej angielski niż polski.

Polak Bojaźliwy i Wstydliwy to też trochę Polak Angielski. Boi się tego, kim jest i chce być kimś kim nigdy nie będzie, tylko po to, by uzyskać akceptację ze strony społeczności angielskiej. Niestety nie ma co się oszukiwać. Dla Anglika Polak zawsze pozostanie Polakiem, choćby się tu wychowywał od dziecka.

7. Polak Lepszej Pracy Nie Dostanę

Swojego czasu nie potrafiłam zrozumieć tej grupy ludzi. Obecnie mam dla nich więcej wyrozumiałości. Polak Lepszej Pracy Nie Dostanę to taki, który pracuje w jednej i tej samej pracy od momentu, kiedy wyemigrował. Nie jest jej fanem, ale z jakichś powodów nie potrafi jej zmienić. Poznałam takich magistrów, ludzi, którzy mieli fach w rękach czy przeciętnych szarych Kowalskich. Odnoszę wrażenie, że albo w siebie nie wierzą, albo nie parafią znaleźć dostatecznej siły, by coś zmienić, albo zwyczajnie niczego więcej nie potrzebują.

Czas leci nieubłaganie. Przychodzi przyzwyczajenie i komfort. Jeśli uważają, że tak im dobrze to niech tak żyją. Gorzej, kiedy ktoś mi wmawia, że np. praca w magazynie to najlepsza praca, jaką można dostać w Anglii lub co gorsze, już tak się w niej zadomowili, że więcej leżą niż pracują, a zmiana wiązałaby się z ponownym spięciem pośladków i ciężką pracą wiec wolą sobie odpuścić. Tutaj to już raczej nie jest kwestia kraju, w którym mieszkacie. Założę się z w Polsce znajdziemy identyczne przypadki.

8. Dziecko Polaka Emigranta

To jest kolejny bardzo ciekawy przypadek. Zdarzyło mi się poznać dzieci polskich emigrantów w różnych wieku. 5,6,12,14,15,17,18 lat. Nie każdy urodził się w Anglii, ale każdy jest tu na tyle długo, by być bardziej Anglikiem niż Polakiem, nawet jeśli zdarza się, że myśli inaczej.

Bycie polskim rodzicem nie wystarczy, by jego dziecko, które uczęszcza całe życie do angielskiej szkoły, ma angielskich kolegów i żyje na angielskiej ziemi, było bardziej polskie niż angielskie.

Tutaj są dwa typy rodziców. Ci, którzy wychowują swoje dzieci w dwóch językach i ci, którzy wychowują w jednym — po angielsku. Żadna opcja z punktu widzenia osoby trzeciej nie jest dobra. Dziecko dwujęzyczne będzie miało niewielki akcent, który może mu przysporzyć problemów w szkole. Może być szykanowane na tle rasowym.

Dziecko, które jest wychowywane tylko w języku angielskim jest Polakiem w jeszcze mniejszym stopniu niż te dwujęzyczne, co może być ciężkie dla samego rodzica. Nie wszystkie dzieci mają ten problem, ale poznałam takie, które nie do końca się wpasowują w tutejszy klimat, przez wzgląd na odrębność kulturową.

Dziecko Polaka Emigranta ma problemy z własną tożsamością. Nie wie jak to jest żyć w Polsce, nie zawsze potrafi się odnaleźć w polskim towarzystwie, mimo że ma polskich rodziców, którzy wychowali go w jakimś stopniu po polsku. Tutaj zakończmy, bo jest to temat na dłuższy tekst.

9. Polak na Zarobek

Ciężko ten typ za coś winić, ale można. %80 emigrantów przechodziło ten sam stan. Niektórzy moim zdaniem i tak ostro przesadzają. Polak na zarobek to taki który będzie myślał tylko o pracy. Liczy się to ile zarobisz, ile nadgodzin zrobisz, a na końcu ile wyślesz do Polski albo ile odłożysz.

Skrajny Polak na Zarobek to taki który bierze najtańszy pokój, w którym mieszka i kupuje najtańsze jedzenie albo w ogóle żywi się samymi bułkami z szynką i serem, by jak najwięcej przyoszczędzić. Słyszałam takie historie.

Polak na Zarobek bywa bardzo zawzięty, a jego cel bardzo sprecyzowany. Zbiera na ślub, na dom czy na długi. Długi rozumiem, ślubu już nie. Harować po 60-70 godzin tygodniowo tylko po, żeby po roku mieć we dwójkę te 50 000 zł, a potem wyprawić sobie wesele, to perspektywa dla mnie dość przerażająca. Przez rok można poważnie nadwyrężyć swoje zdrowie, by przeżyć dobrze jeden dzień w życiu.

Po powrocie i tak wraca się do punktu wyjścia, bo raczej doświadczenie w pracy na magazynie w Anglii, w Polsce specjalnie nie pomoże, a pieniądze odzyskane ze ślubu i tak szybko się rozejdą. Skrajny Polak na Zarobek ma klapki na oczach. Nigdy nigdzie nie pojedzie i niczego na tej emigracji nie zobaczy, bo zwyczajnie nie będzie miał czasu.

10. Polak Skąpiec

Wiecie co się mówi o Polakach za granicą, że wszystko by chcieli taniej. Targowanie się jak najbardziej ma sens, ale kiedy ktoś chce utargować £1 z £3 to już przesada. Ogólnie Polacy tu popadają w skrajności i wszystko przeliczają na złotówki. Najlepiej jakby mogli mieć wszystko za darmo. Dla nich nie liczy się jakość, a to ile ugrają. Pójdą do byle kogo tylko dlatego, że ma taniej. Ewidentnie nie potrafią przestawić się na inną walutę.

10. Polak Normalny

Polak Normalny to taki który jest dosłownie normalny. Płaci za swoje rachunki, pracuje i to mu pasuje. Jak trzeba to się asymiluje, a jak mu się coś nie podoba, to mu się nie podoba. Nie wykazuje żadnych skrajności. Raz pójdzie do Polaka, a raz do ciapaka, bo mu nie przeszkadza to, że skorzysta z usług innych niż polskich. Nie specjalnie narzeka. Nie szczędzi każdego funta na zakupy. Nie owija w bawełnę. Jak trzeba to pomoże. Pójdzie i sam załatwi co musi załatwić. Potrafi się postawić w pracy i zawalczyć o swoje jak trzeba. Aspiruje na więcej, ale bywa zbyt leniwy, by coś zrobić. Ma znajomych, których lubi i rodzinę, którą kocha. Polak Normalny to całkiem zdrowy typ.

11. Polak Szczęśliwy (wedle moich wartości)

Na koniec zostawiłam najbardziej moim zdaniem zdrowego Polaka, czyli Polaka, który myślę, że w 80% jest szczęśliwy i zadowolony ze swojego życia. To taki Polak, który wie czego chce od życia. Często ma satysfakcjonującą pracę, a jak nie pracę to rodzinę i przyjaciół. Jak wiadomo o przyjaciół na emigracji wyjątkowo trudno. Polak szczęśliwy spędził kilka lat na poszukiwaniach i wreszcie znalazł. Znalazł tylko dlatego, że nigdy nie przestawał szukać. Był gotowy poznawać innych, by wyłonić tych, którzy mu najbardziej pasują. Stworzył sobie na obczyźnie kochającą rodzinę, wspierających się nawzajem przyjaciół, jego praca nie jest bólem dupy i ogólnie żyje mu się dobrze. Z pewnością wraca myślami do kraju, z którego przyjechał, ale wybrał takie życie, a nie inne i musi się z tym pogodzić.

Z Polakiem Normalnym ma wiele wspólnego. Różnica jest taka, że ten aspiruje na więcej i robi więcej, a Polak Normalny często tylko mówi, że zrobi.

Bardzo sobie cenie ten typ ludzi, bo uważam, że ze wszystkich powyżej jest najbardziej poukładany. Poukładany dlatego, że ludzie w nim myślą i czegoś się w życiu uczą, zamiast stać w miejscu. Są w stanie być szczęśliwi, bez względu na to, w jakim kraju się znajdują.

To by było na tyle. Jeżeli ktoś z was ma na myśli jeszcze jakiś typ, to chętnie poznam punt widzenia.

Ps. Powyższy tekst nie jest kierowany do nikogo i nie ma na celu nikogo obrazić. Jeśli widzisz odbicie swojej osoby w którymś typie i ci się to nie podoba, jedyną osobą, do której możesz mieć pretensje jesteś sam ty, ponieważ to ty kierujesz swoim życiem. Żaden z powyższych typów nie musi się idealnie zgadzać. Jest to jedynie moja, nieco prześmiewcza interpretacja polskich emigrantów w Anglii. Nie musisz mnie lubić, ale możesz wyciągnąć coś z samego tekstu. Wierze, że mamy w tym kraju wielu Normalnych i Szczęśliwych typów, którzy poodcinali się od całej reszty powyższych skrajności i ciężko do nich dotrzeć. 🙂

Udostępnij jeśli ci się podobało, a pomożesz mi dotrzeć do szerszej grupy czytelników. Dzięki!

Pozdrawiam!

Emilia

Powiązane wpisy