Whitby
NIERUCHOMOŚCI W ANGLII

CO MNIE DRAŻNI W PRACY AGENTA NIERUCHOMOŚCI W ANGLII?

Praca jak każda ma swoje plusy i minusy. Wiele razy w ciągu ostatnich 2 lat zdarzyło mi się być sfrustrowanym czy wręcz wściekłym na pracę, na ludzi, na landlordów czy lokatorów.

Już teraz mogę powiedzieć, że moim numerem JEDEN spośród wielu jest ludzka niekompetencja oraz  ich niski iloraz inteligencji czy zwyczajna głupota. Niestety, z niektórymi kwestiami się nie wygra i trzeba się dostosować lub dążyć do takiego momentu, w którym będzie można wyeliminować czynnik ludzki.

Zacznijmy od początku i ułóżmy to w zgrabną całość.

1. Współpraca z contractorami

Jako agent nieruchomości przez długi czas byłam odpowiedzialna za naprawy w domach. Mowa tu o szerokim przekroju usterek, popsute piece, hydraulika, przeciekający dach, wymiana drzwi, kładzenie dywanów, tynkowanie, wymiana zamków, malowanie czy zajmowanie się wilgocią.

Praca z contractorami jest o tyle skomplikowana, że:

– Ponad ponowa nie zna swoich cen i nie jest w stanie rozsądnie wycenić swoich usług a co za tym idzie wycenia pracę jak chce i z reguły zawyża cenę

– Ponad połowa nie potrafi zrobić porządnej wyceny a do tego ładnie opakowanej by znajdowała się w odzielnym pliku np. PDF i zawierała rzetelny opis planowanych prac i koszty

– Prawdopodobnie połowa zawsze ominie jakieś punkty prac, które znajdowały się na wycenie i uda, że nic takiego nie trzeba było robić zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt że agencja nie ma czasu i pieniędzy na sprawdzanie każdej wykonanej pracy a na zdjęciach czasami można pokazać tylko to co się chce pokazać ukrywając przy tym resztę

– Poziom wykonanych prac prosi niekiedy o pomstę do nieba. Czego landlord nie widzi tego nie żal jak to mówią. Fuszerka pogania fuszerkę. Jak chcesz, żeby było dobrze zrobione to musisz patrzeć ludziom na ręce.

– Terminy i ponaglania o wyceny niekiedy ciągną się tygodniami a jak się nie ma czasu dzwonić do takiego codziennie to niestety wszystko się wydłuża w czasie a problem, zamiast rozwiązać to pogłębia.

– Sprzątaczki zamiast sprzątać dom często piją kawę z włączonym odkurzaczem albo udają, że sprzątają w momencie, gdy ktoś właśnie wjedzie do pomieszczenia

Myślę, że o podwykonawcach napiszę jeszcze osobny wpis, ponieważ jest to przysłowiowy temat rzeka, nad którym warto posiedzieć chwilę dłużej.

2. Obiecanki cacanki i nawijanie makaronu na uszy

Prawdą jest, że wielu inwestorów, którzy zwracają się do agencji nieruchomości to przysłowiowe Świeżaki, które ledwo skończyły jakiś kurs inwestowania a następnie zainwestowały oszczędności życia w zakup pierwszego BTL (Buy to Let) czy HMO (House of multiple occupancy), a następnie zostały im opowiedziane bajki, jaki to majątek zbija się na takich inwestycjach oraz jakie to wszystko będzie łatwe i przyjemne w obsłudze. Jestem wielkim przeciwnikiem ściemy i zakrzywiania rzeczywistości. Popularne kwestie, że twój dom będzie zawsze w 100% wypełniony a do tego będzie przynosił same zyski i brak strat jest jednym wielkim kłamstwem, a już na pewno, jeśli oddaje się management agencji, która ma w portfolio kilkadziesiąt czy kilkaset domów i na pewno poświęca twojemu 100% uwagi. Uważam że mimo wszystko jednak lepiej powiedzieć prawdę i pozytywnie kogoś zaskoczyć obrotem wydarzeń niż tłumaczyć się z niespełnionych oczekiwać i spotkać się z negatywną opinią czy komentarzem pod adresem firmy.

3. Współpraca z landlordami

Landlordzi to kolejny obszerny temat, który doczeka się odzielnego wątku, ale już teraz mogę wam powiedzieć, że mogą być to przemili ludzie albo też wielkie wrzody na dupie, które bolą za każdym razem jak się o nich tylko pomyśli. Ilość wyrwanych włosów z głowy czy nawet łez momentami nie jest warta tej pracy.

Jeśli by zrobić bardzo prostą kwalifikację to można ich podzielić na 3 różne typy. Takich, którzy nigdy nie mają z niczym problemu a niekiedy nawet nie wykazują żądnego zainteresowania domem, takich, którym nic się nie podoba a do tego nie są w stanie wyłożyć grosza by poprawić standard domu, oraz takich, którzy wszystko zrobią, ale z wielkim problemem, zadzwonią milion razy by zapytać się, z której rury, w jakim pokoju i po jakie ścianie cieknie, będą kwestionować każdą cenę, na wszystko będą chcieli wycenę i koniec końców pofatygują się sami lub znajdą kogoś tańszego.

Ci najgorsi wychodzą z jakiegoś błędnego przekonania, że swojego agenta należy jebać jak szmatę i wtedy ten sprawi, że jego dom zostanie magicznie wypełniony lokatorami. Niestety rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Jeżeli traktujesz swojego agenta źle to możesz mieć pewność że ten zrobi wszystko by twoje pokoje wypełnić w ostateczności.

4. Praca z lokatorami (tenantami) 

Klient nasz pan jak to mówią, ale też potrafi nieźle zirytować.

– Najpierw nie czytają dokumentów, które podpisują albo nie pamiętają co się im tłumaczyło a potem dzwonią z wielkim zdziwieniem że muszą za coś zapłacić lub że nie dostaną zwrotu depozytu

– Zdecydowana większość nie potrafi opisać problemu, który chce zgłosić lub wysyła szczątkowe informacje, które sprawiają, że chyba mam się domyśleć w czym problem np.

Dostaje maila o treści:

Hej tu Bogdan,

Cieknie w łazience.

No I to by było na tyle. Ulokujmy te słowa w kontekście. Mamy około 300 pokoi i w każdym może być potencjalny Bogdan. Nie wiadomo co to za dom, który to pokój i co to za wyciek.

Z perspektywy czasu zauważyłam, że 3/4 ludzi jest pozbawionych logicznego myślenia i zanim rozwiąże się ich problem należy zadać listę pytań by dokopać się do sedna.

Oprócz tego lokatorzy też:

– Spóźniają się z płatnościami

– Mają poważny problem z prostą matematyką, dodawaniem, odejmowanie czy mnożeniem, a także rozróżnieniem o co chodzi w płaceniu co miesiąc i co 4 tygodnie

– Wielu nie dba o miejsce, w którym mieszka i wychodzi z założenia, że wspólne dobro to żadne dobro i można z nim robić co się komu żywnie podoba.

– Nie zgłaszają problemów, a potem się dziwią, że im się sufit wali na głowy

– Naiwność niektórych, którzy chcą być cwansi niż są np. Ostatnio dostaje wiadomość: ,,Jak mi nie dorobisz klucza dla mojej dziewczyny to nie zapłacę za czynsz.’’ No takie teksty wywołują u mnie jedynie szyderczy śmiech pomieszany z frustracją spowodowaną ludzką nieznajomością tematu

5. Brak kompetencji

Ostatnim na mojej liście i prawdopodobnie najważniejszym punktem jest brak kompetencji wśród ludzi, z którymi się pracuje. Przez brak kompetencji mam na myśli brak wiedzy odnośnie wykonywanego zawodu, brak chęci dokształcania się, brak organizacji, fuszerka, mówienie, że się zrobiło, kiedy się nie zrobiło, brak egzekwowania tego o co się prosi, brak poczuwania się do odpowiedzialności, a już najbardziej brak jakikolwiek umiejętności u nowo przyjętych osób, które będą pracować za mniejszą stawkę a w zamian ty poświęcisz im cały twój czas na szkolenie by ci po miesiącu odwrócili się na pięcie i odeszli z pracy lub zostali zwolnieni. Dobór ludzi, z którymi pracujesz jest kluczowy w tej branży a do tego mam wrażenie że przez wiele firm tak bardzo lekceważony i zaniedbywany.

Do tego tematu, jak i wielu innych zapewne jeszcze wrócę a teraz zostawiam wam z moimi 5 drażniącymi kwestiami w pracy agenta nieruchomosci w Anglii. Jak zwykle, jeśli macie pytania zapraszam do bezpośredniego kontaktu lub do komentowania.

Emilia