EMIGRACYJNE PRZEMYŚLENIA

emigracja anglia

Kiedy ponad dwa lata temu zaczynałam moją przygodę z blogowaniem, byłam niesamowicie wzburzona i zła na to, jaką pracę wykonuję. Za wszelką cenę chciałam zrozumieć tych wszystkich ludzi, którzy przyjeżdżają do Anglii w poszukiwaniu pieniędzy, pracy, z wielkimi nadziejami lub też nie a w ostateczności kończą na pracy w magazynie, lub fabryce i pomimo 5 czy 10 lat pracy, nawet jeśli jest im tam bardzo źle, lub tylko nie najgorzej, to dalej tam pracują.

Rozmawiałam z wieloma osobami pytałam, dlaczego ta praca, czy im się podoba, czy chcieliby ją zmienić, wszyscy jednogłośnie uważali, że albo praca jest najlepsza w Anglii i lepszej się znaleźć nie da albo że oni na lepszą nie zasługują, bo nie znają języka. W ostateczności uważali, że nie jest im wcale tak źle, mimo iż codziennie marudzili, że pracy tej nie lubią.

I tak kierując się ideą, że człowiek w życiu powinien być zawodowo spełniony a przede wszystkim szczęśliwy, zakładałam, że skoro ja tego chce to zapewne inni też. Zanim jeszcze wyjechałam z Polski, moi znajomi chodzili na studia czy podejmowali interesujące ich pracę, zdecydowana większość się rozwijała. Nigdy nie znałam kogoś, kto pracowałby w magazynie w Polsce, uznając to za coś poniżającego, ale za granicą to już przecież co innego, bo tam wszyscy tak pracują. Już w Anglii przychodząc do magazynu zakładałam, że spotkam ludzi podobnych sobie, którzy pewnie tylko w taki sposób zaczęli, ale dążą do osiągnięcia większego zadowolenia z życia, które nie ogranicza się, do pracy  której nie lubią.

Minęły ponad dwa lata, samej udało mi się wyrwać z magazynu i posuwać to życie do przodu ku zawodowemu i życiowemu spełnieniu a u tej całej reszty wykształconych absolwentów studiów wyższych, których w magazynach poznałam, w większości (bo są wyjątki) nic a nic się nie zmieniło. Kiedyś moje oburzenie nie znało granic. Teraz już nawet nie wiem jak się czymś takim złościć.

W końcu zrozumiałam, że to nie jest kwestia moich ideałów i tego, co myślę. Zamykamy się w pewnych schematach myślowych. Ludzi po studiach kojarzymy z lepszą i ciekawszą pracą a tym samym z ambicjami i planami. Emigrantów Polskich w UK utożsamiamy z pracą w magazynach czy fabrykach, którzy zarabiają dużo pieniędzy, bo przecież pracują za granicą. Polacy w Anglii wychodzą z założenia, że jedyna praca, jaką mogą dostać to praca w magazynie a poza tym przecież my jesteśmy ze wschodu wiec na więcej nie zasługujemy.

Zamykamy się w tych schematach, które nie są prawdziwe i tylko ograniczają nasze umysły. Nie każdy absolwent studiów wyższych będzie miał życiowe aspiracje. Nie każdy emigrant skończy w magazynie. Nie każdy Polak to złodziej i nie z każdym wychodzi się jak Zabłocki na mydle.

Tracimy czas i energie rozmyślając o innych, zamiast skupić się na sobie. Już w końcu odpuściłam. Niech sobie każdy żyje jak chce. Jeśli polskim emigrantom dobrze w magazynach to znaczy, że nie potrzeba im lepszej pracy do szczęścia. Ten, kto ma siłę walczyć o swoje cele czy marzenia ten znajdzie swoją drogę. Osobiście znam takich, którzy znaleźli i są świetnym przykładem na to, że można.

I w sumie tyle w temacie. Nie che się powtarzać, bo już wcześniej o tym pisałam, co wpływa na twoje zawodowe spełnienie, czym jest życie, kim są emigranci, czy o tym, że mamy to, na co zasługujemy.

W końcu zrozumiałam, że nie pomożesz całemu światu, nie rozwiążesz wszystkich problemów, wszystkim standardu życia nie poprawisz i każdego nie zadowolisz. Jedyne co możesz zrobić to skupić się na sobie. Myśleć o sobie czy swoich bliskich. Rozwijać i realizować siebie, żyć szczęśliwie i starać się eliminować wszystko, co ci nie pasuje od ludzi po miejsca i rzeczy.

Ci sami ludzie co pracują tutaj w magazynach prawdopodobnie wykonywaliby bardzo podobne prace w Polsce, tyle że za niższe pieniądze. Bo to nie jest kwestia kraju, w którym się znajdujesz a kwestia tego, kim jesteś i czego chcesz. Jeśli chcesz od życia więcej i włożysz w to swoją pracę to i więcej dostaniesz.

Powiązane wpisy