JAK I O CZYM ROZMAWIAĆ Z ANGLIKAMI? – RÓŻNICE KULTUROWE

Zanim przyjechałam do Anglii uważałam, że skoro zarówno Polska jak i Wielka Brytania jest w Europie, to zapewne nie ma zbyt wiele różnic kulturowych miedzy nami. Jak się okazuje jest ich całe mnóstwo i dzisiaj będę chciała wam o tym trochę opowiedzieć.

Jakiś czas temu, trafiłam na bardzo dobrą książkę, angielskiej antropolog, Kate Fox pt. Przejrzeć Anglików (Watching the English: The Hidden Rules of English Behaviour), na podstawie której, porównałam swoje doświadczenia z angielską kulturą. Zacznę od całego tego zamieszania z przywitaniem i nawiązywaniem pierwszego kontaktu, bo wbrew pozorom, nie jest to takie proste.

Kiedyś, à propos wpisu 7 najczęściej używanych zwrotów w języku angielskim pisałam, że wyrażenie: Are you alright? Jest jednym z  najważniejszych zwrotów, którego w Anglii, nie da się nie używać.

Każdą nowo poznaną osobę lub tą bardziej obcą, z którą się pracuje a także każdą inną, z którą w jakiś sposób jesteście zobligowani spędzić czas,  należy wręcz przywitać tym zwrotem, mówiąc przed tym: Hi!, Hello!, Morning! czy Afternoon!, Are you alright? Nie oczekuję się przy tym, żadnej złożonej odpowiedzi, na temat tego jak ktoś się naprawdę czuje a jedynie krótkie: I’m fine. Thank you.  Are you alright?

Jest to uniwersalny zwrot, używany przez wszystkich, na każdym kroku, by uniknąć niezręcznej ciszy lub zacząć rozmowę. Bo nikogo nie obchodzi, twoje realne samopoczucie, póki nie jesteś komuś bliski.

W żadnym wypadku, nie należy obcej osobie zadawać pytania: How are you?, ponieważ jest ono zarezerwowane tylko dla bliskiej rodziny czy przyjaciół. W przeciwnym wypadku, może to zostać odebrane jako wchodzenie z butami, w cudzą prywatność. Można powiedzieć, że prywatność jest rzeczą świętą i zarezerwowaną jedynie dla najbliższych.

 Uścisk dłoni: tak czy nie?

Uścisk dłoni, wbrew pozorom jest zarezerwowany jedynie na specjalne okazje. Kiedy idziemy na rozmowę o prace, kiedy mamy spotkanie biznesowe, kiedy komuś gratulujemy czy kiedy np. z pracy odchodzimy. W takich sytuacjach podanie ręki jest jak najbardziej stosowne i wymagane.

Nie podaje się ręki osobom poznanym choćby w pracy, ponieważ dla nich jest to dość niezręczne i niekiedy niektórzy krzywią się, niewiedząc o co ci za bardzo chodzi i w rezultacie podają rękę, na przysłowiowego śledzia .Wiem, bo na początku sama do wszystkich pchałam się z łapami, bo tak robimy w Polsce, a teraz nie zawracam sobie tym głowy i jedynie odmachnę ręką: Hi!, na przywitanie.

Czy podawać imię?

Z reguły, tego też się nie robi.  Jeśli już podawałam imię komuś za pierwszym razem, to były to takie osoby jak manager. Mówi się, że anglików wasze imię nie interesuję, dopóki nie osiągniecie pewnej relacji. Zatem prowadzi się z kimś rozmowę i np. gdzieś w środku nagle ktoś powie: I’m sorry, I haven’t introduced myself before, I’m John and you? (Przepraszam, nie przedstawiłem się, jestem John a ty?). Tak to mniej więcej wygląda.

Jeśli nie muszą lub nie chcą znać waszego imienia, to sobie nie zadadzą tego trudu. W moim przypadku o imię pytano mnie setki razy, zawsze broniąc się faktem, że mam trudne do zapamiętania imię, dlatego go wiecznie nie znają. Trzeba do tego podejść bardzo na luzie, bo tacy już są.

A co z: Nice to meet you?

Zwrot ten słyszę stosunkowo rzadko, ponieważ tak jak pisałam wyżej, z reguły nie ma jasnej  sytuacji gdzie dwie osoby się sobie przedstawiają. W zasadzie, to jesteście traktowani przez większość jak powietrze, do momentu, aż sami musicie o coś zapytać lub ktoś się złamie, bo będzie go zżerać ciekawość. Zatem: Nice to meet you you!, występuje sporadycznie, osobiście spotkałam się z tym tylko przy rozmowach o pracę czy powitaniu w pracy przez szefa. W innym wypadku uchodzi to za kłamstwo, bo czy naprawdę jest wam kogoś miło poznać, jeżeli widzicie go pierwszy raz? Tak to widzą Anglicy.

To o czym rozmawiać?

To zależy jaką macie z kimś relację. Powiem jak to  jest w pracy, gdyż jest to coś, co bezpośrednio mnie dotyczy.  Z doświadczenia zauważyłam, że rozmawia się mało, no chyba że, wydarzyło się coś wyjątkowego, jak zwolnienie kogoś, co się niekiedy zdarza czy jakiś skandalik w postaci np. romansów pomiędzy pracownikami. Koniec końców, same plotki, które nie dotyczą waszego życia prywatnego. Obowiązuje tak zwana zasada dystansu. Im bardzie przedmiot plotek jest ode mnie oddalony, tym swobodniej się o nim mówi.

Zauważyłam też że świetnym tematem jest muzyka. Z racji, iż pracuje na kuchni, każdy puszcza inną muzykę od popu, po rock, klasykę czy hity z lat 70. Szeroki wybór. Zawsze znajdzie się jakiś temat z nią powiązany. Ostatnio np. przy okazji samobójstwa jednego z członków Linkin Park, wszyscy słuchaliśmy ich w pracy. Każdy wtrącał jakieś osobiste doświadczenia z koncertów, tu nagle się okazało, że muzyka była wykorzystywana w filmach i tak dalej i tak dalej…

Zatem rozmawia się o tematach bardzo powierzchownych, wyraża się swoje opinie, dzieli się doświadczeniami ale praktycznie nigdy, nie porusza się tematów rodzinnych i już na pewno tematów negatywnych, no chyba że narzeka się na klientów i pracę wtedy jest to jak najbardziej na miejscu.

Poprzez takie proste tematy, zawięzia się relacje i powoli odsłania się swoją osobę, a co za tym idzie, swoją, jak i cudzą prywatność.  Jest to proces bardzo żmudny. Nie powinno się też pytać wprost, o pewne sprawy a robić to naokoło.

Ostatnio jeden Anglik na mój tekst: I’m so tired! (Jestem bardzo zmęczona), odpowiedział: I’m sure you live somewhere around. You’ll be at home soon. Are you from Sheffield? (Jestem pewny, że mieszkasz gdzieś w okolicy, niedługo będziesz w domu. Jesteś z Sheffiled?)Moja odpowiedz na to: No, I’m not, I’m from Barnsley (Nie , jestem z Barnsley) It’s quite far. So where do you originally come from? (To całkiem daleko. A tak naprawdę to skąd jesteś?) I’m from Poland (Jestem z Polski) Oh really? I was in Crocow last year ( O naprawdę? Byłem rok temu w Krakowie). I  tak, w prosty sposób poznał odpowiedz na to skąd jestem i gdzie mieszkam ale nie zrobił tego w sposób bezpośredni, bo było by to z jego strony niestosowne.

Są też, osoby które na swój temat nie mówią kompletnie nic, tak jakby  praca, była jedynie pracą, gdzie więcej się żartuję i mówi o samej pracy niż o czymkolwiek innym.

Oczywiście są też odstępstwa od reguły, w postaci osób które tak jak ja, są cudzoziemcami i w rozmowie z innym cudzoziemcem, nie mają takich uprzedzeń. Czarnoskóli np. są bardzo otwarci i można powiedzieć że nie ma dla nich tematów tabu, Słowak jest jak swój, Litwini niekiedy zachowują dystans ale zdarzyło mi się ostatnio poznać bardzo otwartą osobę. Zatem jak to mówią, co kraj to obyczaj.

Różnicę też stanowią biali ludzie, którzy całe życie mieszkali w RPA. Mówią niemal że identycznie ale kulturowo się nieco różnią. Nie mają też problemu z prywatnością. Potrafiły mnie takie wprost zapytać czy jestem wolna czy zamężna? Lub czy mam dzieci?

Zatem zauważyłam, że im więcej ktoś podróżuję lub mieszkał kiedyś za granicą, jest nieco mniej angielski ponieważ zapewne uległ wpływom innych kultur.

 Podsumowując, nie podajemy dłoni, nie podajemy od razu swojego imienia, zawsze pytamy czy u kogoś wszystko w porządku, z czystej grzeczności , nie wchodzimy z butami komuś do domu i rozmawiamy o tematach powierzchownych, małoinwazyjnych, stopniowo odsłaniając kolejne warstwy wzajemnej prywatności, pamiętając że innych obcokrajowców z reguły mocno one nie dotyczą, aczkolwiek pewne zachowania, jak np. witanie, zostało przejęte.

Na dzisiaj to już wszystko ale na pewno to nie koniec, gdyż takich kulturowych różnic, jest jeszcze całe mnóstwo.