jak zostalam agentem nieruchomosci
NIERUCHOMOŚCI W ANGLII

JAK ZOSTAŁAM AGENTEM NIERUCHOMOŚCI W ANGLII?

Kiedy przyjechałam do Anglii i po raz któryś szłam do agencji pracy, zawsze zastanawiałam się jakim cudem ta Polka czy jakiś inny emigrant, dostała pracę za biurkiem? Nigdy nie zapytałam kogoś wprost ale uważałam, że jeśli oni mogli to i mi się kiedyś uda.
Do agencji nieruchomości trafiłam całkowicie przypadkiem, choć nie powiem chodziło mi to po głowie już dużo wcześniej. Kiedy już schronisko dla bezdomnych mocno dawało w kość, zwolniłam się i zaczęłam szukać czegoś innego.
Większość Polaków na emigracji powiedziałaby zapewne, że praca w angielskim biurze jest raczej niemożliwa i że lepiej nawet nie próbować. Miejsce Polaków jest przecież w magazynach i fabrykach, nie w biurach. Jeśli nie będziecie próbować to macie rację prawdopodobnie nigdzie indziej bez żadnych kwalifikacji nie traficie.
Gdy dostałam pracę w agencji byłam niesamowicie szczęśliwa bo to oznaczało koniec pracy fizycznej a tym samym koniec pewnego etapu w życiu  i pracy której miałam dość. Po tym, jak skończyłam z bezdomnymi, desperacko pragnęłam znaleźć pracę, która ma sens. Wysłałam CV i wypełniłam aplikacje dotyczącą stażu w agencji nieruchomości, w której obecnie pracuje. To chyba jedyna wysłana wtedy aplikacja, do której naprawdę się przyłożyłam.
Staż w Anglii jest bardzo mało płatny. W 2018r. oferowali mi jakieś £3,7 za godzinę. Koniec końców zatrudnili mnie za wyższą stawkę ale nie ominęła mnie stawka wiekowa ze względu na moje 24 lata. (Stawka wiekowa w Anglii obowiązuje do 25 roku życia. Pracodawca może ale nie musi ci jej dawać). Zaczynałam z pensją £14 500 brutto rocznie. Dodatkowo zarabiałam £20 za wynajęcie pokoju lub domu. Jako bonus dodatkowo oddawali i dalej oddają za paliwo. Przez pierwsze pół roku nie miałam samochodu dlatego nie było też co oddawać.  Nie byłam zadowolona z zarobków. Zarabiałam więcej zmywając naczynia na kuchni ale jak to mówią pieniądze to nie wszystko i w tym wypadku liczyło się doświadczenie. Czasami trzeba zrobić kroki w tył, by iść do przodu.
Poszłam na interview i po półgodzinnej rozmowie zaoferowali mi pracę. Mój obecny szef kojarzył mnie już wtedy, ponieważ 2-3 lata wcześniej, kiedy jego agencja była na względnym początku działalności, wszyscy moi znajomi i rodzina przewinęła się przez jego pokoje i była z mojego lub Arka polecenia. Można powiedzieć, że już wtedy płacił mi £50 za polecenie znajomego.😂😂  Pamiętam jak na rozmowie pytał gdzie są moje długie kręcone włosy ? Gdy starałam się o pracę byłam obcięta na chłopaka 😀
ROZMOWA
Wbrew pozorom okazało się, że mam wszystko, czego wtedy szukali z wyjątkiem samochodu. 😂😂 Bez samochodu też się da uwierzcie mi, jak się tylko bardzo chce.
Na rozmowie przeważył fakt, że:
1. Prowadzę bloga i orientuje się w prowadzeniu fanpaga. —> jak się okazało zaplanowanie posta na FB to dla niektórych czarna magia a dla mnie była to rzecz oczywista.
2. Fakt, że jestem Polką dał mi przewagę ponieważ mogłam dotrzeć do dużej polskiej społeczności, która ze względu na barierę językową bała się  choćby wejść do agencji, mając świadomość, że będzie musiała mówić po angielsku.
3. Praca z bezdomnymi także okazała się pomocna ponieważ uznali że będę z łatwością rozróżniać ludzi, którym warto zaufać oraz że będę odporna na stres i ekstremalne sytuacje.
4. Fotografia z kolei w oczach mojego szefa była korzyścią dla niego ponieważ miał dostęp do lepszego sprzętu, którym mógł robić lepsze zdjęcia swoich nieruchomości (to w ostateczności poszło w inną stronę ale grunt że wtedy, m.in dzięki tej umiejętności dostałam pracę)
Moje poprzednie wykształcenie czy prace które wykonywałam nie miały większego wpływu na to że zaoferowali mi pracę. Przyjęli mnie ponieważ mogłam im dać coś, czego sami nie potrafili robić oraz mówiłam w języku, w którym oni nie potrafili się porozumieć. Nie szukali wtedy agenta z doświadczeniem czy osoby znającej prawo, a kogoś, kto rozkręci im social media, będzie obsługiwać polskich klientów, prowadzić polskiego fanpaga i robić zdjęcia. Po miesiącu wszystko przybrało inny obrót i moje obowiązki bardzo się rozszerzyły ale dzięki temu miałam możliwość nauczenia się czegoś nowego. Teraz z łatwością wspominam tamtą rozmowę, ale wtedy stresowałam się w każdym możliwym momencie. Począwszy od pierwszej rozmowy telefonicznej, po rozmowę o prace, a potem jej początki.
Morał z tego taki, że jeśli wiecie co potraficie to dzielcie się tym z innym bo to wyróżnia was z tłumu. Nawet jeśli dla was to, co robicie jest rzeczą powszechną dla waszego pracodawcy to może być jak wygrana na loterii. Jeśli z kolei nie wiecie co potraficie to postawcie na własny rozwój i postarajcie się tego dowiedzieć. Świadomość własnych umiejętności to już połowa sukcesu w wyścigu o pracę. Druga połowa to wasze aktywne poszukiwania. Praca w Anglii nie musi być kojarzona jedynie z magazynami, fabrykami czy gastronomią. Może to brzmi kiczowato ale czasami wystarczy spróbować. Jeśli się nie sprawdzicie bo i tak się zdarza, przynajmniej próbowaliście.
Jeśli macie jakieś pytania to śmiało piszcie a odpowiem i doradzę jak trzeba.