JĘZYK ANGIELSKI W 3 MIESIĄCE? – NAUKA JĘZYKA ZA GRANICĄ

JAK NAUCZYĆ SIĘ JĘZYKA ANGIELSKIEGO ZA GRANICĄ

Zasiedziałam się na tej emigracji i pewne spostrzeżenia już tak weszły mi w krew, iż uznałam, że nie warto o nich pisać. Stary znajomy uświadomił mi wczoraj, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, że powinnam pisać o rzeczach, które są dla mnie oczywiste, bo dla innych wciąż są zagadką.

Pomówmy nieco o języku. Na blogu było już o sile języka w obcym kraju oraz o tym, dlaczego dorośli uczą się języka szybciej niż dzieci, ale w sumie nigdy nie poruszałam kwestii tego, jak długo trwa nauka języka w Anglii i czy można się nauczyć języka w 3 miesiące? Dzisiaj obalę parę mitów w tej kwestii i poprę je życiowymi przykładami, bo jak by inaczej :).

Zanim przyjechałam do Anglii, porozumiewałam się językiem angielskim na poziomie B1+, czyli nie tak znowu najgorzej. Moim założeniem było wyjechanie do Anglii na rok, nauczenie się języka do perfekt, odłożenie trochę pieniędzy i powrót do Polski.

Za niecałe 4 miesiące, miną 3 lata odkąd wyemigrowałam i niestety wciąż nie mówię jak native i nie oszukujmy się, nigdy nie będę. Mówię biegle, wszyscy mnie rozumieją, ja ich — no nie zawsze, może w 75%. To w sumie dużo zależy od tego, jak kto mówi.

Do czego zmierzam? W rok po przyjeździe można powiedzieć, że dalej stałam z językiem w miejscu. Po kolejnym pół roku dopiero zaczęłam rozumieć, o co tym Anglikom w ogóle chodzi, a obecnie po prawie 3 latach, rozmawiam, żartuje, przeklinam, rozmawiam przez telefon — czego tak strasznie się bałam, posługuje się w jakimś niewielkim stopniu slangiem, ale wciąż wszystkiego nie rozumiem i wciąż się językowo potykam.

Język angielski w 2 tygodnie czy 3 miesiące

Nie wierzcie w tego typu bujdy. To czysty marketing i sprzedaż. Kiedy ja słyszałam, że mogę nauczyć się angielskiego w 3 miesiące, to zakładałam, że zapewne jest jakiś magiczny sposób, który doprowadzi mnie na językowy szczyt. Oczywiście to wszystko zależy od intensywności, bo gdyby ktoś miał co najmniej 3 godziny ćwiczeń dziennie plus kolejne 3-4 godziny rozmów to, jak najbardziej można wiele osiągnąć. Jakby ktoś się mocno zmobilizował, to nawet po 3 miesiącach takiej intensywności myślę, że mógłby zdawać certyfikat na C1 w założeniu, że nie zaczynał nauki od zera, a coś już tam mówił.

Zostawmy na chwile te magiczne 3 miesiące i spójrzmy prawdzie w oczy. Ilu z nas jest w stanie się na tyle zmobilizować? Jeżeli ktoś nie opłaci sobie prywatnego nauczyciela, który będzie się z nim codziennie spotykał i najlepiej jeszcze innych ludzi, którzy będą z nim rozmawiać, to w normalnych realiach życia codziennego, nie ma mowy o takiej intensywności. Ja w przypływie formy uczyłam się codziennie po 1,5 godziny plus jakieś tam rozmowy w pracy, to wszystko.

No to jak to jest z tą nauką za granicą?

Po pierwsze: to zależy, w jakim regionie Wielkiej Brytanii jesteś.

Poniżej, zamieszczona jest mapa akcentów w języku angielskim. Jak widzicie, jest ich od groma. Jeżeli wybieracie się za granicę i wiecie gdzie konkretnie, to dla sprawdzenia wpiszcie sobie dany akcent w YT. Dla przykładu nieco akcentów poniżej.

jak szybko nauczyć się języka angielskiego

  • Liverpool akcent

 

  • ten przypomina mi nieco Yorkshire, czyli ten, w którym ja się obracam

  •  jednej z moich ulubionych, szkocki akcent w jednym z lepszych seriali, jakie widziałam — Szetlandy

  •  tutaj mamy naśladowanie akcentów w języku angielskim

Akcent w miejscu, w którym jesteście, niekiedy tak bardzo różni się od wzorowego, wyraźnego angielskiego rodem z BBC, że niejako trzeba się uczyć rozumienia języka od samego początku.

Akcenty samych anglików to nie wszystko, pamiętajcie, że Wielka Brytania to raj dla emigrantów, zatem każdy obcokrajowiec mówi z innym akcentem — polskim, pakistańskim, hinduskim, francuskim, rumuńskim, arabskim i wieloma innymi.

Oprócz akcentów inaczej mówią ludzie starsi i młodsi. Jedni bardziej wyraźnie drudzy mniej. Do tego każde miejsce ma swój slang, który jest znany tylko miejscowym.

Po drugie: to zależy z kim pracujesz

Jeżeli trafiłeś do pracy, w której 3/4 osób to Polacy, zapomnij o nauczeniu się języka. Ja walczyłam półtora roku, by wyjść z towarzystwa Polaków i wejść w te obcojęzyczne. Pracując z Polakami, zawsze będzie ci wygodniej rozmawiać z rodakami niż z Anglikami. Dlatego jeżeli marzy ci się posada w zawodzie, która będzie od ciebie wymagała bardzo dobrej znajomości angielskiego, to pierwsze co musisz zrobić, to znaleźć pracę, w której Polaków jest możliwie najmniej, co bywa czasami dość trudne, bo wszystkie proste prace za granicą lub takie niewymagające bezpośredniego kontaktu z klientem, jak np.magazyny czy praca na kuchni, w większości są przez Polaków obstawione.

Po trzecie: to zależy gdzie pracujesz

Jeżeli trafi ci się praca z osobami, które mówią w innym języku niż ty, a waszym jedynym kanałem porozumienia jest angielski, ale nie daj boże praca polega na tym, że przez 10 godzin stoisz przy taśmie i w sumie to się do nikogo nie odzywasz, to wybacz, ale w taki sposób też się języka nie nauczysz zbyt szybko, bo nie ma mowy o rozmowie. Nie nastawiaj się na naukę w pracach, gdzie rozmowy są nie wskazane, bo prędzej wylecisz z roboty niż się czegoś nauczysz.

Po czwarte: to zależy czy się po angielsku boisz mówić

Ja się osobiście nigdy nie bałam mówić po angielsku z obcokrajowcami, problem pojawił się, gdy miałam rozmawiać z nativami. Niestety w pracy przez długi czas wolałam się raczej nie odzywać, bo przytłaczał mnie fakt, że mój angielski a ich angielski, to przecież niebo a ziemia i co oni sobie o mnie pomyślą? Tak już jest, niektórzy z nas walczą na emigracji z problemami, które wyszły na jaw dopiero po przyjeździe. Bardzo długo walczyłam z tym, żeby się wyzbyć moich boleści. Uważam, że fakt, iż pochodzimy ze wschodu, też ma na to wpływ, bo podświadomie czujemy się w jakimś stopniu gorsi. Z tym też udało mi się po czasie wygrać, bo w żadnym wypadku gorsi nie jesteśmy. Zatem my sami też w dużym stopniu ograniczamy swoje możliwości nauki.

Po piąte: to zależy od twojego charakteru

Nauka języka obcego to proces. To trwa, często bardzo długo. Mówienie nie przychodzi od razu, ale tego wam nie muszę mówić. Jeśli ktoś czytał moje dwa poprzednie wpisy, ten o sile języka i o tym, jak my dorośli uczymy się szybciej, ten wie.

Ucząc się języka, potrzeba wiele cierpliwości, do siebie i do ludzi, z którymi się rozmawia. Wiele razy kogoś nie zrozumiesz czy ktoś ciebie. Musisz nauczyć się pytać, o rzeczy których nie rozumiesz i prosić innych by cię poprawiali, bo nikt cię bezinteresownie nie poprawi, chyba że go poprosisz. Eliminacja błędów to podstawa na drodze do biegłości.

Pamiętaj też, że nie ważne na jakim poziomie będziesz, prawdopodobnie będziesz niezadowolony. Czym więcej umiemy tym bardziej zdajemy sobie sprawę jak wiele jeszcze nie umiemy i nie potrafimy w danym języku powiedzieć. Dążenie do perfekcji to trochę dążenie do zguby, ponieważ bycie jak native jest bardzo mało prawdopodobne. Znam osoby które uczą angielskiego, żyją z osobami anglojęzycznymi od ponad 10 lat i dalej zdarza im się czegoś nie zrozumieć. Tutaj zwracam się do tych nazbyt ambitnych, którzy by chcieli być we wszystkim najlepsi. Bycie najlepszym nie jest złe, ale trochę kosztuję. Ważne, by na wszystkich etapach nauki doceniać siebie, zamiast narzekać, że wciąż się robi błędy i jest się słabym.

Podsumowując, jak sami widzicie, w 3 miesiące przeciętny Kowalski się języka nie nauczy, a na pewno nie na tyle, by swobodnie porozumiewać się z nativem. Nauka języka kosztuje dużo czasu, dużo cierpliwości i dużo motywacji. Od tergo jak szybko nauczysz się go za granicą zależy twój obecny poziom języka, region w którym przebywasz, miejsce pracy, rodzaj pracy oraz ludzie z którymi pracujesz, a także to czy boisz się mówić, oraz jaki masz charakter. Ważne, by podejść do tematu optymistycznie i realistycznie nie oczekując przy tym cudów, bo można się szybko zniechęcić, a przecież nie taki jest plan. Oczywiście poruszyłam tu kwestie, które dotyczą głównie osób dorosłych i pracujących. O wiele łatwiej ma młodzież, która wyjeżdżając za granicę od razu idzie do szkoły. Wtedy codzienne obcowanie z językiem, ludźmi i faktyczna nauka, przynosi o wiele szybsze rezultaty. Nie poruszałam tej kwestii wyżej, ponieważ patrząc na ogół emigrantów, zdecydowana większość przyjeżdża prosto do pracy.

Dziękuje wam za przeczytanie mojego wywodu i zapraszam do innych kategorii. Piszę też o życiu ludzi bezdomnych, podróżach i życiu w Anglii.

Powiązane wpisy