LONDYN: ZAMACHY, ATRAKCJE, ZDJĘCIA – MOJE WRAŻENIA

Myślę, że dla wielu z nas, Londyn, to takie szczególne miejsce w Europie, do którego każdy chciałby kiedyś pojechać. Bo przecież to miasto znane wszystkim z czerwonych autobusów, niepowtarzalnych budek telefonicznych, ponadczasowych taksówek, wiecznie żyjącej Królowej Elżbiety II i jakże słynnego Big Bena.

Oczywiście oprócz tych znanych miejsc, które od razu kojarzą nam się z Londynem, nie sposób pominąć wszystkich tych znanych filmów, które nie raz utrwaliły nam w pamięci to miasto. Najnowsze części Jamesa Bonda z siedzibą MI6, Słynny King Cross z peronem 9 i 3/4 z Harry’ego Pottera czy znany wszystkim detektyw, Sherlock Holmes.

Od dziecka było to miejsce, do którego zawsze chciałam pojechać, by poczuć się jak w jednym z tych wszystkich filmów. Mimo że, w rezultacie było nieco inaczej, to i tak to miejsce robi wrażenie, ponieważ na każdym kroku jest coś do odkrycia.

Do Londynu wybrałam się po półtora roku mieszkania w Anglii, co jak na moją silną potrzebę pojechania tam, zajęło mi dość dużo czasu, ale jak to zwykle bywa, nie było wcześniej okazji. Spędziłam tam łącznie 3 dni. 2 w marcu i 1 w kwietniu.

Jak się okazało, marcowy Londyn to nic innego jak wysyp żonkili w parkach i początek rozkwitu wszystkich drzew. Widok dość nieoczywisty, zwłaszcza w tak dużym mieście i do tego robiący duże wrażenie.

Wiele osób narzeka, że drogi i zatłoczony. Cóż, jeśli ktoś przyjeżdża z Polski, to jak najbardziej drogi, ja mieszkając w Anglii, specjalnie nie odczułam większych cen jako turysta, no może poza pociągiem z Londynu do Gatwick. Tu warto dodać, że pociągi są drogie w całej Anglii, więc nie powinnam być zaskoczona, a byłam.

Green Park
Green Park

Jeśli chodzi o te słynne tłumy, oczywiście jest tłoczno i gwarno, ale jeżeli ktoś pochodzi z dużego miasta, nie zrobi mu to specjalnej różnicy, aczkolwiek w niektórych miejscach naprawdę może człowieka zmęczyć.

Do Londynu za £3

Podróż do Londynu i z powrotem, z Sheffield, kosztowała nas £6 na osobę, autobusem Megabus. Myślę, że już taniej się nie da, a też nie jest to problem, żeby znaleźć tak tanie bilety.

Oyster 

Londyn zwiedzałyśmy głównie pieszo, ponieważ nie do końca rozumiem jak działa Oyster do londyńskiego metra, mówią ci, że za £12 możesz jeździć ile chcesz, po trzech pierwszych strefach a w rezultacie te £12 ucieka tak szybko, że człowiek musi oszczędzać. Teoretycznie nie musi, ale szkoda nam było co rusz się doładowywać. Karta Oyster kosztuje £5 i można ją kupić, w każdym londyńskim kiosku a do tego jest zwrotna. Więcej o karcie dowiecie się na stronie: tfl.gov.uk

Atrakcje

Tak jak mówiłam wcześniej, my Londyn głównie zwiedzałyśmy na pieszo. Udało nam się natknąć na jakże słynną siedzibę MI6, angielski parlament, zaliczyłyśmy selfie na Westminster Bridge, widziałyśmy słynne London Eye, Buckingham Palace, który nie robi kompletnie żadnego wrażenia, a także weszłyśmy i dosłownie wyszłyśmy, z British Museum w ciągu 20 minut. Muzea są głównie za darmo, dlatego polecam poczytać jak kogoś interesują, my jakoś nie miałyśmy weny.

Z przyjemniejszych i nieoczywistych miejsc, polecam odwiedzić Lego Store i M&Ms World na Leicester Square, bo naprawdę robi wrażenie. W niedalekiej odległości też jest China Town gdzie można zjeść coć naprawdę orientalnego.

MI6 Londyn

Na tyłach parlamentu
Na tyłach parlamentu
London Eye
London Eye
Buckingham Palace
Buckingham Palace

londyn

Pocztówkowy Big Ben
Pocztówkowy Big Ben

2017-03-27_10-58-132017-03-24_09-18-51

Belgrave
Belgrave
Belgrave
Belgrave
Lego Store
Lego Store
Lego Store
Lego Store
Lego Store
Lego Store
M&Ms World
M&Ms World
M&Ms World
M&Ms World
China Town
China Town

Oczywiście najlepsze zostawiłam na koniec. Zdecydowanie największe wrażenie, zrobił na mnie spacer po zmroku, od mostu Golden Jubilee do Tower Bridge. Idąc stroną, po której znajduje się London Eye, możecie się oddać podziwianiu Londynu z nieco innej perspektywy, zwłaszcza wieczorem. Wszystkie budynki są wtedy oświetlone i odnosi się wrażenie, jakby było się w Nowym Yorku czy innym wielkim mieście. Do tego, jeżeli dodacie buteleczkę wina, będziecie chcieli się zdobyć cały świat 🙂

Ostatnie już miejsce warte zobaczenia, z którego będą zadowoleni wszyscy fani Harry’ego Pottera, to sklep platform 9 3/4 na King Cross. Byłam oczarowana faktem, że mogę potrzymać sobie różdżkę w ręku 🙂

Tower Bridge
Tower Bridge

londynlondyn

Parlament
Parlament

p1030139

Platform 9 i 3/4 na King Cross
Platform 9 i 3/4 na King Cross

platform 9 i 3/4

Jak dziecko
Jak dziecko

Z tych mniej miłych rzeczy, warto dodać, że na nasz wyjazd do Londynu przypadł dzień, w którym był zamach na Westminster Bridge. Dzień przed tym wydarzeniem, same robiłyśmy sobie zdjęcia na tym moście. A pomyśleć, że gdybyśmy wybrały ten drugi, to mogłybyśmy być wśród ofiar. Nie ukrywam, że trochę zrzedły nam miny, kiedy się o tym dowiedziałyśmy. Od tego momentu Londyn już nie wydawał nam się taki bezpieczny. Najciekawsze jest to, że w momencie, kiedy to się stało, większość ludzi chodzących po ulicach kompletnie nie zdawało sobie z tego sprawy, z braku dostępu do wiadomości.

Dlatego, kiedy w jednym miejscu umierali ludzie, parę ulic dalej każdy żył codziennym życiem jak gdyby nic się nie stało. Z nami też tak było, do momentu aż dostałyśmy telefon, czy wszystko z nami w porządku, bo był zamach. Chyba nigdy nie zapomnę, jak po tym telefonie, wychodząc na ulice, nagle wszystko się zmieniło, ponieważ zaczęłyśmy zwracać uwagę na to, jak zachowują się ludzie i o czym rozmawiają. Do tego latające helikoptery nad głowami, sprawiły, że chciałyśmy jak najszybciej stamtąd odjechać.
Niestety, przykro się o tym mówi, bo cały czas żyjemy w przekonaniu, że w sumie nas to nie dotyczy, i nie powinna stać się nam jakaś krzywda. Szkoda, bo tak ciekawe i mające tyle do zaoferowania miasto, zaczyna odpychać takimi wydarzeniami.

Świat się zmienia, dlatego ciesze się, że mogłam zobaczyć to miasto, zanim będzie tylko gorzej. To prawda co mówią, Londyn staje się coraz mniej angielski. Wszystkie proste prace typu kawiarnie, sklepy, kioski, recepcje w hostelach, ochrona są obecnie wykonywane głównie przez obcokrajowców. Nie zgodzę się tylko z tym słynnym zdjęciem pokazujących, że w Londynie już jest więcej kobiet chodzących w burkach niż normalnie ubranych ludzi.

Jedzcie, odkrywajcie to miasto i uważajcie na siebie. Mam nadzieje, że podobał wam się wpis. Jeśli tak to proszę o udostępnianie i wasze komentarze