most milenijny londyn
ANGLIA,  PODRÓŻE

LONDYN NIEOCZYWISTY – MANDATY, OGRODY W CHMURACH I RUINY PRZEJĘTE PRZEZ NATURĘ

Londyn jest jak mikro świat, który w zależności od dzielnicy znacząco się od siebie różni. Każda dzielnica to inne wrażenia wizualne, inny vibe i atmosfera.

W tym roku po raz pierwszy wybraliśmy się do Londynu samochodem, gdy temperatury w Anglii biły swoje rekordy. Główny cel: świętowanie 6 lat związku.

Podróż samochodem wydawała się z początku bez problemowa, udało nam się zostawić samochód na strzeżonym parkingu (koszt za 24h – 13 funtów)
a przy okazji ominąć Congestion Charge Zone, czyli centralną strefę Londynu, do której wjazd jest płatny. Więcej o tym możecie a nawet musicie przeczytać tutaj, jeśli macie zamiar kiedyś wybrać się tam samochodem.  Niestety w drodze powrotnej niechcący skręciliśmy nie w tę ulice co trzeba i na dobre wjechaliśmy do płatnej strefy. Z góry założyliśmy, że zakup biletu po fakcie nie ma sensu i pewnie jesteśmy skazani na mandat. 

Congestion Charge Zone została wprowadzona w celu zmniejszenia ruchu w centrum oraz przez wgląd na środowisko i zanieczyszczenie powietrza w centrum. Opłaty zostały wprowadzone po raz pierwszy w 2003 i należą do najdroższych na świecie. 

Nasze założenie, że zakup biletu po fakcie nie ma sensu kosztowało nas £160. Po tygodniu przyszedł mandat. £80 za wjechanie do strefy i £80 za produkcje spalin tzw. Low Emission Charge. Jak się okazało bilet można kupić nawet do 3 dni po wjechaniu do strefy! By ci wszyscy, którzy się pomylili, mogli spać spokojnie. Nie powiem, ale ta wiadomość zniszczyła mi humor prawie na cały dzień.

Potraktujcie to jako dobrą radę i nie igrajcie z londyńskimi obostrzeniami względem ruchu drogowego.

Pomijając ten drobny szczegół nasz w sumie 24 godzinny wypad był naprawdę udany , nawet muszę powiedzieć, że cieszyłam się jak dziecko spacerując ulicami Londynu, delektując się przy tym widokami i wysoką temperaturą powietrza. Ale od początku…

20 Fenchurch Street i Sky Garden

sky garden panorama
Widok na Tower Bridge z 35 piętra – Sky Garden

Wieżowiec 20 Fenchurch Street z ogrodem Sky Garden znalazł się na pierwszym miejscu w naszym planie dnia. Około godziny 10 wjechaliśmy na 35 piętro budynku, by zobaczyć najwyżej położony londyński ogród oraz by rozkoszować się 360-stopniową panoramą Londynu. Widok jest dosłownie bezcenny! Za wejście nie zapłacicie ani grosza. Na początku tygodnia Sky Garden wypuszcza pule biletów dla odwiedzających. Kto pierwszy zabukuje wejście ten lepszy. Link tutaj. Nie ma po co przepłacać za Sharda czy London Eye. Oczywiście wrażenia z każdego miejsca będą nieco inne, ale jeśli macie ograniczony budżet to uwierzcie mi nie rozczarujecie się.

sky garden london

Widok na The Shard z tarasu widokowego Sky Garden
Widok na The Shard z tarasu widokowego Sky Garden
Ogrody w Sky Garden
Ogrody w Sky Garden

St. Dunstan in the East

Dosłownie rzut beretem od Sky Garden znajdziecie opuszczone ruiny kościoła Św. Dunstana. Kościół został zburzony podczas II Wojny Światowej. Miasto, zamiast podejmować się ponownej odbudowy, w 1967 przekształciło miejsce w park, który obecnie został przejęty przez naturę i jest darmowym, popularnym spotem dla fotografów i miejską oazą spokoju, która otrzymała od miasta drugie życie. Myślę, że inne miejsca mogłyby brać przykład i przekształcać swoje ruiny w lokalne parki. Idealny przykład to ruiny kościoła ewangelickiego w Miłkowie koło Karpacza, na które kiedyś przy okazji urlopu natrafiłam.

Pozostałości z kościoła St. Dunstan in the East
Pozostałości z kościoła St. Dunstan in the East
Miejsce okupowane przez fotografów
Miejsce okupowane przez fotografów
St. Dunstan in the East
St. Dunstan in the East
St. Dunstan in the East
St. Dunstan in the East
St. Dunstan in the East - miejsca niezwykłe
St. Dunstan in the East – miejsca niezwykłe

Tamiza

Kolejna na liście była oczywiście Tamiza. Zawsze polecałam i będę polecała dalej. Spacer wzdłuż Tamizy o każdej porze dnia to dobry pomysł. Tego dnia moim ulubionym przystankiem był zdecydowanie most Milenijny, który to został zniszczony przez smierciożerców w 6 części Harry’ego Pottera. 😀 Przerwa przypadła na Tate Modern Garden, w którym to odsapnęliśmy i załapaliśmy się na pizze z prawdziwego pieca do pizzy. Następnie zawitaliśmy do Snoga, który serwuje mrożony jogurt z różowego double decera, przeszliśmy się Westmisner Brdige by ponownie zobaczyć Big Bena w budowie a potem wróciliśmy metrem do hotelu przy Tower of London.

Ciekawostka dla podróżujących metrem, jeśli używacie Apple Pay wystarczy przyłożyć telefon do bramek w metrze i ponownie zrobić to samo w drugą stronę, by zapłacić za przekaz. Nie trzeba biletów ani kart Oyster, które trzeba ładować.

Dzień zakończyliśmy a może raczej wieczór rozpoczęliśmy na hotelowym tarasie w restauracji Savage Garden LDN która była niesamowicie droga i obfitująca w mocno wstawioną śmietankę wyższej klasy średniej robiącą sobie zdjęcia z ochroniarzem na tle zachodzącego słońca. 😀 Nie wiem, czy kiedyś poczuje się swobodnie w takich miejscach. Może… nie jest to do końca w moim style, ale może kiedyś zmienia zdanie.

Wypiliśmy po drinku i następnie udaliśmy się ponownie nad Tamizę, by złapać resztki zachodzącego słońca. Ledwie nam się to udało. Wieczór zleciał na spacerowaniu po mieście i ponownym spacerze wzdłuż rzeki, tyle że tym razem można było podziwiać oświetlone centrum. Most milenijny, The Gherkin i oświetlona katedra Św. Pawła to zdecydowanie moje ulubione miejsca tamtego wieczora.

Niebo o zachodzie nad Tower Bridge
Niebo o zachodzie nad Tower Bridge
Zachód słońca nad Tamizą
Zachód słońca nad Tamizą
Katedra Św. Pawła w Londynie
Katedra Św. Pawła
Millenium Bridge London
Millenium Bridge

Millenium Bridge London
Millenium Bridge

W poszukiwaniu jedzenia trafiliśmy do baru a za dnia kawiarni — Polo Bar, której drzwi otwarte są przez 24 godziny, za dnia serwują English breakfast, kanapki i gigantyczne porcje pancakesów a w nocy np. burgery i drinki, świetny vive, dobre jedzenie i same najlepsze hity. Miejsce działa od 1953 r. i zdecydowanie ma duszę.

Polo Bar w dzielnicy Westbury Mayfair
Polo Bar w dzielnicy Westbury Mayfair

Opowieść dobiegła końca i to by było na tyle, jeśli chodzi o Londyn. To była moja 4 wizyta. Każda różni się od poprzedniej a do tego raczej nie zwiedzam tych samych miejsc 2 razy. Inne relacje z Londynu możecie zobaczyć tutaj:

Zachęcam do śledzenia mnie na instagramie gdzie na bieżąco wrzucam relacje z lokalnych wypadów.

A jak wam podoba się Londyn, macie swoje ulubione czy nieoczywiste miejsca?