NAIWNOŚĆ MATKĄ GŁUPICH, CZYLI JAK NIE ZOSTAŁAM MODELKĄ

Tak wiem, mówi się nadzieja matką głupich. W tym miejscu natomiast naiwność zastąpiła nadzieję nie bez powodu. To się zdarza, gdy nagle niemalże znikąd pojawia się ktoś, kto obiecuje ci złote góry, następnie okrada cię z pieniędzy i pozostawia samego sobie wraz z twoją naiwnością. Tak właśnie było ze mną i tym chcę się z wami dzisiaj podzielić.


Ci, co mnie znają wiedzą, że wychodzę z założenia, iż świat jest w większości dobry, a co za tym idzie ludzie także. Wierzę w prawdę i szczerość oraz zakładam, że ludzie mają wobec mnie dobre zamiary i nie chcą mnie oszukać. Niestety moja naiwność i brak asertywności czasami nie zna granic i momentami ostro daje mi popalić.

Nawiązując do sedna, dokładnie tydzień temu, odezwała się do mnie agencja modelek z Londynu, która zafascynowała się moim zdjęciem. Po 10 minutach słuchania, jaką to karierę mogę u nich zrobić i ile zarobić, postanowili zaprosić mnie na sesję zdjęciową, na której mieli zrobić mi zdjęcia. Zdjęcia te miały być umieszczone na stronie ich agencji. Sesja miała odbyć się w Manchesterze i potrwać około 4 godzin. Jedynym warunkiem było obciążenie mojej karty na kwotę £50, co jest równo znaczne z depozytem, który zostaje zwrócony, jeżeli pojawię się na sesji.

Jest to oczywiście dość logiczne, ponieważ ludzie jak to ludzie mają tendencje do odwoływania lub niepojawiania się na spotkaniach, na które byli umówieni. Zatem ja głupia, podałam dane do mojej karty, opróżniając wcześniej konto do kwoty £50, na wszelki wypadek, by nie mogli zabrać więcej. Kto tak robi, ja się pytam? Przez moją naiwność i brak języka w gębie, a także strach przed urażeniem kogoś, bałam się powiedzieć, że nie mam zamiaru podawać moich danych, całkowicie obcej osobie. Pomimo wewnętrznego głosu, który mówił mi, żeby tego nie robić i tak to zrobiłam.

Sprawa skomplikowała się nieco bardziej, gdy postanowiłam doczytać warunki regulaminu, który przysłali mi w związku z sesją. Okazało się, że wszystkie zdjęcia, które mi zrobią będę musiała kupić i to jedynie w dniu sesji. Każde zdjęcie to koszt £50. Do tego, jeżeli nie odwołam spotkania minimum na 3 dni przed, zabiorą z mojego konta kolejne £135 za opłatę kosztów wynajmu studia. Wielka szkoda, że nie powiedzieli mi tego, zanim kazali mi wpłacić depozyt. Gdybym od razu została uświadomiona, że zdjęcia są płatne to równie dobrze sama bym je zrobiła.

Na szczęście dzisiejsze banki bardzo szybko pomagają zastrzec karty, dlatego jak tylko doczytałam, że mogą mnie ponownie obciążyć, zgłosiłam zgubienie karty co wiąże się z nadaniem jej nowego numerem. Bez niego nie mogą już nic zrobić.

Była jeszcze jedna opcja, mogłam stawić się na sesje, wydać kolejne £20 na bilety do Manchesteru, stracić cały dzień i na końcu powiedzieć im że żadne ze zdjęć mi się nie podoba. Ponieważ czas cenię sobie bardziej niż £30, bo tyle bym dostał z powrotem po odliczeniu kosztów dojazdu, zdecydowałam się tam nie pojawiać. Takim oto sposobem straciłam £50, których już nie odzyskam.

Po późniejszym researchu, okazało się, że firma The Studio Collective, to nic innego jak naciąganie ludzi na pieniądze.

Nie miałam jakiś specjalnych oczekiwań w związku z tą sesją i moją potencjalną karierą modelki, ponieważ z reguły jest ciężej niż ci mówią że jest, ale mimo wszystko jestem rozczarowana swoją naiwnością. Życie nie zawsze jest usłane różami a ludzie nie zawsze są szczerzy i mają względem nas dobre zamiary. Jak się okazało kariery modelki raczej nie zrobię, a przynajmniej nie z nimi. Nie bądźmy głupcami i zachowajmy zdrowy rozsądek. Świat może i jest w większości dobry, ale trzeba mieć na uwadze, że czasami nie jest i może wyrządzić nam więcej krzywdy, niż się spodziewamy.

Lekcja z naiwności kosztowała mnie tylko £50. Tylko £50, ponieważ mogła  £185, a to już znaczna różnica.