SPICE – NARKOTYK, KTÓRY ZMIENIA BEZDOMNYCH W CHODZĄCE ZOMBIE.

spice

To już trzeci raz, gdy w schronisku spotykam się z narkotykiem o nazwie ,,Spice”.

Zanim zaczęłam tu pracę, nie miałam pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje.  Mimo że branie narkotyków jest ogólnie nielegalne, nawet w naszym schronisku, zdarzają się przypadki osób, które z braniem się specjalnie nie kryją.

Ostatnio ten temat zaczął mnie nieco nurtować, ponieważ nigdy nie widziałam, by cokolwiek wywoływało taki stan u człowieka. Na ludzi pod wpływem Spice’a mówią „Walking Zombie” (chodzące zombie) chociaż ja raczej użyłabym określenia „Walking Death” (chodząca śmierć)  zwłaszcza że dla niektórych kończy się to właśnie śmiercią lub do śmierci prowadzi.

Zrobiłam drobny research na temat tego sławnego Spice’a, o którym to teraz wszyscy bezdomni rozmawiają i oto czego się dowiedziałam.

Spice — substancja psychoaktywna, która została wynaleziona, przez pomyłkę, przez chemika Johna Huffmana i już wtedy przez niego uznana za niezdolną do konsumpcji przez człowieka. Mimo to jakimś cudem zaczęła pojawiać się w sieci jako nawóz do roślin czy kadzidło.

Do 2016 r., można było to kupić pod nazwą Annihilation czy GoCaine. Mimo że w 2016, sprzedaż została zakazana, Spice przechodzi obecnie swój renesans. Największą ilość hospitalizacji odnotowano w Birmingham i Manchester, co jest już całkiem rzut beretem od miejsca, w którym pracuje.

Od bezdomnych słyszałam różne wersje. Jedni twierdzą, że można to kupić już za £1 za gram inni, że trzeba dać około £100. Według źródeł The Guardian, były narkoman uzależniony od heroiny, płaci £25 za 7 g Spice’a co starcza mu na cały dzień.

Jaka jest tego postać?

Tutaj być może was zaskoczę, Spice’a się pali. Skręca się jak papierosa i miesza z tytoniem. Podobno można też pić i jeść. W takich okolicznościach bardzo trudno jest stwierdzić kto pali Spice’a, a kto papierosy. Nikt nie sprawdza, co kto dorzuca do środa.

Objawy

Objawy to chyba ta najciekawsza część wpisu, o których co nieco wiem z własnych obserwacji. Wczoraj np. znalazłam całego obrzyganego rezydenta, leżącego przed budynkiem na ulicy. Wiem ohyda. Tak, dotykałam go, bo musiałam sprawdzić, czy żyje. Tak, miałam na sobie gumowe rękawiczki.

Objawy są takie, że w momencie, gdy zapalisz to dosłownie ścina cię z nóg. Leżysz jak długi na ulicy, często z otwartymi oczami, a ślina spływa ci po twarzy. Do tego cały się trzęsiesz, trochę jak alkoholik który nagle odstawił butelkę. Mimo iż jesteś podobno świadomy, jesteś nie jako uwięziony we własnym ciele, bo nie możesz się ruszać czy mówić. Nie masz kontroli nad ciałem i mową. Zdarza się też, że zaczynasz się śmiać jak osoba chora psychicznie.

Za pierwszym razem, gdy znalazłam takiego delikwenta, pogotowie nie specjalnie gnało by mi pomóc, a ja jeszcze wtedy nie wiedziałam, o co za bardzo chodzi.

Mój wczorajszy przypadek dopiero co wyszedł z 3-miesięcznego odwyku, by na drugi dzień się naćpać. Chociaż, właściwie było by powiedzieć upalił, bo przecież ciągle jest mowa o paleniu. Gdzie tu logika, by po 3 miesiącach odwyku, pierwsze co zrobić to kupić sobie dragi?

Mniej więcej po 15 minutach paraliż ustępuje i twoje ciało zaczyna wracać nie jako do normy. Po pół godziny możesz już sam wstać, a po kolejnych 15 zaczynasz mówić. Osoba, która nie ma w ogóle do czynienia z takimi przypadkami, wpada w ogólną panikę i myśli, że ktoś właśnie umiera na jej oczach.

Mój dzisiejszy delikwent nie poprzestał na jednym paleniu. Kiedy już zmył z siebie wszystkie wymiociny, po niecałej godzinie ktoś krzyczy, że na ulicy znowu leży człowiek. Wychodzę, patrzę, a to znowu on tym razem z grupką przechodniów z ulicy, którzy zaczęli organizować mu pogotowie. Pogotowie przyjechało, oceniło jego stan, po czym wyjątkowo stwierdzili, że zabiorą go do szpitala, bo go całkiem nieźle wzięło. Wrócił po jakiś 3 godzinach w pełni normalny i spanikowany, bo swoim wybrykiem przegapił spotkanie, na którym miał podpisać umowę o mieszkanie z Councilem. No cóż, niektórzy wolą sobie zmarnować życie, bo nie potrafią sobie pewnych rzeczy odmówić – nawet po odwyku.

Czy Spice uzależnia?

Jeśli ktoś kiedyś był uzależniony lub zna kogoś, kto był uzależniony od heroiny, gdzie mówi się, że jak już raz weźmiesz to już do końca życia będziesz uzależniony, to podobno Spice jest w stanie uzależnić nawet 20-krotnie. Jednym słowem, jedno wielkie gówno. Regularnie jest zmieniany jego skład. Ludzie, którzy zaczynają to palić nie mogą liczyć na odwyk, bo nikt jeszcze nie wie jak z tego leczyć. Mnie odstrasza samo patrzenie na ludzi, którzy zachowują się po tym, jak zombie. Nie wiem czemu ludzie to palą. Jedni twierdzą, że mózg się w połowie wyłącza, inni, że działa jak marihuana połączona z heroiną. Ogólnie pomaga ludziom zapomnieć o problemach i się zrelaksować. Tak czy inaczej, jakby nie działało, jak ktoś nigdy niczego nie brał, to nie nabierze porównania. Oprócz tego, że uzależnia i paraliżuje ciało, powoduje też halucynacje, paranoję, agresywne zachowanie, wymioty, myśli samobójcze czy ataki paniki.

Przez wielu jest porównywany do marihuany, choć szczerze mówiąc jeszcze nigdy nie widziałam, by ktoś po zapaleniu skręta nie mógł się w ogóle ruszać i mówić. Cytując fragment wypowiedzi osoby uzależnionej od Spice’a z artykułu na stronie The Guardian:I beg, borrow or steal the money. I shoplift. I get my benefits as well. I can’t resist it. It’s got me hooked so much now. But if you want to come off it there’s no detox programme.” (Żebram, pożyczam lub kradnę pieniądze. Okradam sklepy. Dostaje benefity. Nie potrafię się oprzeć. Bardzo mocno mnie uzależniło. Jeśli chcesz z tego wyjść, nie ma opracowanego programu/detoksu).

Spice do tego stopnia opanował rynek, że na ulicach Manchesteru można zobaczyć sparaliżowanych bezdomnych, zachowujących się jak Zombie. Zgłoszeń dotyczących osób, które leżą na ulicy i prawdopodobnie wzięli Spice’a jest, tyle że pogotowie przestaje do takich przypadków przyjeżdżać, a ludzie na ulicy przestają reagować, bo zakładają, że zapewne to Spice i po 45 minutach komuś przejdzie. Samo pogotowie nie jest w stanie dużo zrobić. Jeżeli nie zagraża komuś życie trzeba czekać aż przejdzie.

Władze twierdzą, że obecnie największe zainteresowanie Spicem występuje wśród osób bezdomnych, społeczności więziennej czy tych podatnych na wpływy innych tzw. „vulnerable”

Uważaj gdzie siadasz z człowieku.

Ostatnio też à propos Spice’a usłyszałam historie od jednego z mieszkańców, który widział ja na trawie wylegiwała się grupa bezdomnych, która nagle dostała paraliżu. Na tej samej trawie siedziały później dzieci ze swoimi rodzicami. Wtedy tylko powiedział: „Gdyby ci rodzice wiedzieli, co działo się na tej trawie przed nimi, nigdy by nie pozwolili bawić się tam swoim dzieciom.”

Podsumowując, gdy zobaczycie na ulicy sparaliżowanego bezdomnego to prawdopodobnie znak, że jest uzależniony od Spice’a. Wszystkie pieniądze, które mu dajecie, w pierwszej kolejności idą na dawkę dlatego ja bezdomnymi już nie daje. Za dużo już o nich wiem. Spice wydaje się całkiem groźny, zwłaszcza kiedy umierają ludzie. Radziłbym się sto razy zastanowić przed zapaleniem, a do tego przestrzec dzieci, jeśli nie chcecie by zmarnowały tym sobie życie.

Ode mnie to tyle. Po więcej na temat bezdomnych zapraszam tutaj.

Powiązane wpisy