MOŻESZ BYĆ KIM CHCESZ,  PODRÓŻE

WSPANIAŁA MATKA I PODRÓŻNICZKA, O KTÓREJ KONIECZNIE MUSISZ PRZECZYTAĆ

YW życiu zdarzają się takie momenty, kiedy poznajesz drugiego człowieka i masz wrażenie że spotkałeś swoją kopię. Ta osoba myśli bardzo podobnie do ciebie. Każdy poruszony temat, wywołuje fale zdziwienia. „Ty też tak uważasz?” Wtedy gdy rozmawiacie, odnosisz wrażenie jakbyście nadawali na tych samych falach i znali się od lat a nie od kilku godzin.

Udało mi się spotkać taką osobę, całkowicie przypadkiem. Na imię jej Soleil. To o niej dzisiaj opowiem. Chciałabym żebyś ją poznał.

Ostatniej niedzieli, postanowiłam wybrać się na małą wycieczkę, aby spędzić trochę czasu na łonie natury. Kiedy przesiadałam się z autobusu do autobusu, z kierowcą rozmawiała kobieta, która ewidentnie chciała się gdzieś dostać, natomiast kierowca nie był w stanie jej za bardzo doradzić. Po tym jak usiadłyśmy, zaproponowałam jej pomoc. Potrzebowała sprawdzić coś w Internecie, który posiadałam w swoim telefonie.

Od słowa do słowa , okazało się że przyjechała na wakacje do UK i chciałaby zobaczyć, wiejski krajobraz w Anglii. Świetnie się składało, bo sama też miałam taki zamiar, dlatego zaproponowałam jej, żeby się do mnie przyłączyła. Tak oto spędziłyśmy cały dzień razem, rozmawiając, jak to bywa, o życiu oczywiście.

Soleil to 60-cio letnia, czarnoskóra mieszkanka Szwecji, która wychowała się na słonecznej Arubie, na Karaibach. W wieku 14-stu lat przeprowadziła się, wraz z rodzicami, do Holandii. Aruba niegdyś była kolonią holenderską, zatem na Arubie, mieszkańcy posługują się min. językiem holenderskim.  Jak sama podkreśla, wśród całego rodzeństwa, które liczyło razem z nią, sześć osób, zawsze była tą która robiła wszystko inaczej, niż cała reszta. Nie wyszła za mąż mając dwadzieścia parę lat, nie urodziła wcześnie dziecka, nie pracowała całe życie po 160 h w ciągu miesiąca, nie ma telewizji, nie chodzi w drogich ubraniach a jej syn nie mówi do niej, mamo.

Gdybyście mieli okazje z nią porozmawiać, nigdy nie pomyślelibyście że ta kobieta ma 60 lat. Jest młoda duchem i umysłem. Stale się uśmiecha, wita się że wszystkimi osobami na ulicy, ze szczerym uśmiechem na twarzy, że aż robi ci się ciepło na sercu.

Sama, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że zawsze wszystko robiła inaczej. Była obiektem krytyki, ze strony swoich rodziców, za to że jej dziecko, nie zwraca się do niej mamo, tylko po imieniu, oraz swoich znajomych, którzy uważali że nowo narodzone dziecko, koniecznie musi mieć swój pokój, łóżeczko, przewijak, zabawki  i całą resztę, oraz że sprawą niezbędną jest, wyprawić mu przyjęcie, z faktu urodzenia, mimo że samo nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.

Nie oszukujmy się, ludzie na całym świecie wciąż wychowują dzieci w lepiankach, prowizorycznych chatach i innych dziwnych miejscach, nie mając przy tym tego co mamy my. Nadal mimo to są szczęśliwymi ludźmi, podejrzewam że, czasami nawet bardziej niż my. Wszystko co nas otacza, ułatwia nam jedynie życie, ale nie jest niezbędne.

Soleil postanowiła że będzie kupowała tylko to co naprawdę , ale to naprawdę jest jej potrzebne. Całe życie pracowała zazwyczaj tylko w weekendy a  w tygodniu zajmowała się dzieckiem. Stać ją było na zapłacenie wynajmu za mieszkanie w Szwecji, rachunków, na jedzenie  i jeszcze potrafiła z tego odłożyć pieniądze. Kiedy jej syn miał 8 miesięcy ( w Szwecji jest to czas kiedy oddaje się dziecko do czegoś w rodzaju naszego żłobka i wraca się do pracy po urlopie macierzyńskim) , Soleil stwierdziła że chce być ze swoim synem, w końcu to nie jest obowiązek że koniecznie musisz oddać swoje dziecko np. do przedszkola. Robisz to, ponieważ wybierasz pracę, czasami po prostu nie masz wyjścia. Ona wybrała wychowywanie dziecka. Zatem co zrobiła? Kiedy jej syn miał 8 miesięcy , podnajęła swoje mieszkanie i wyjechała na pół roku, na Karaiby, do rodzinnej Aruby. Zainwestowała pieniądze w zakup chusty, którą się wiąże z przodu na ciele i wkłada się do środka dziecko. Tak też przemierzała w tym czasie świat. Powiesz że z dzieckiem się nie podróżuje, że to zbyt skomplikowane, niebezpieczne? Bo lekarz ci tak powiedział? Bo przeczytałeś/aś w Internecie? Sami jesteśmy sobie Panami i możemy robić to, co nam się podoba.

W życiu liczy się tylko to czego pragniesz i co uważasz, że jest dla ciebie dobre. Jeżeli chcesz rzucić wszystko i wyjechać w podróż, to to zrób. Jeżeli chcesz przeprowadzić się do innego kraju, nie wahaj się. Nas ludzi, ogranicza tylko własna wyobraźnia. Jeżeli chcesz żyć bez telewizora, to żyj bez telewizora. Nie musisz go posiadać tylko dlatego  bo wszyscy go posiadają. Żyj jak chcesz. Słuchaj tego co mówi ci serce.

Soleil powtarzała mi, że dla swojego syna chciała jak najlepiej. Dlatego kiedy ten miał około 6 lat postanowiła zamieszkać z nim na szwedzkiej wyspie, gdzie jej syn miałby większy kontakt z naturą. Gdzie zaznałby prawdziwego dzieciństwa, jak pewnie niektórzy z was, kiedyś. Na wsi.

Wszyscy wokół jej to odradzali. Mówili:  „Na tych wyspach mieszkają tradycyjne szwedzkie rodziny, z dziada pradziada, są bardzo zamknięci na obcych, a Ty do tego jesteś CZARNA. Nigdy Cię nie zaakceptują, nie wynajmą Ci tam domu, będą się na Ciebie krzywo patrzeć. Daj sobie spokój.”

Stety, niestety, Soleil to osoba, która kiedy coś powie, to to robi. A przecież mogła się tym przejąć i od razu odpuścić sobie tą przeprowadzkę. Czy ten scenariusz się spełnił?

Oczywiście że nie, mieszkańcy wyspy stali się jej bardzo dobrymi sąsiadami, a wynajęcie domu nie było żadnym problemem. Jak się okazało, kobieta która wynajęła jej dom, ma córkę która jest w związku z czarnym mieszańcem Karaibów.

I skąd ten zły scenariusz?

Ty sam decydujesz jak będzie wyglądało twoje życie. Jeżeli nie będziesz chciał się zaaklimatyzować,  zawsze będziesz tym obcym. Wszystko jest w twojej głowie i w twoim nastawieniu.

To nie była pierwsza, ani ostatnia przeprowadzka naszej bohaterki. Za każdym razem gdy jej syn zmieniał szkołę , ona zmieniała też miejsce zamieszkania. Chciała żeby syn, potrafił odnaleźć się w nowym środowisku. Sama, w swoim życiu przeprowadzałam się z każdym rozpoczęciem nowej szkoły i osobiście uważam że jest to bardzo dobre. Pozwala ci to zacząć od nowa, poznać nowych ludzi, wyjść ze swojej strefy komfortu, rozwinąć się.

Soleil, nigdy nie szczędziła pieniędzy na podróże. Można powiedzieć ze pracowała po to by podróżować. Jej syn, co prawda nie miał wszystkich zabawek jakie chciał, nowego telefonu w każdym roku, tabletu, komputera czy innych materialnych rzeczy które posiada przeciętny nastolatek, natomiast kiedy chciał pojechać do USA , odwiedzić przyjaciół w Wielkiej Brytanii, czy zrobić prawo jazdy które w Szwecji jest bardzo drogie, zawsze otrzymał wsparcie od swojej mamy. Jak to uważa Soleil, starała się wyrównywać pozorne braki materialnych rzeczy, życiowymi doświadczeniami. Sama wolała nurkować na rafie niż pozwolić sobie na kupno samochodu. Wymieniła telewizor, na skok ze spadochronu. Inwestowała w to co  warto inwestować. We własny rozwój i w doświadczenia.

Warto też dodać, że u jej syna, została stwierdzona dysleksja, dyskalkulia i nie do końca rozwinięta lewa półkula mózgu, która rzekomo miała powodować zaburzenia w codziennym życiu, min. przeniesienie przedmiotu z punktu A, do punktu B,  miało sprawiać mu problem. Gdybyś go zobaczył, nigdy byś się nie domyślił że chłopak jest w jakiejś części niepełnosprawny. Czy jego życie, naprawdę tak wygląda? Tak jak przepowiedzieli lekarze?

Ponownie muszę powiedzieć, że nie. A wiesz dlaczego? Ponieważ miał coś bardzo cennego. Wsparcie swojej matki. Zajmowała się nim przez całe życie i zawsze powtarzała, że :

,,bez względu na okoliczności, jesteś w stanie zrobić wszystko co chcesz”

. Od małego dawała mu obowiązki, takie jak: sprzątanie, zmywanie naczyń czy wieszanie prania. Mawiała:

,,bez względu na wszystko, musisz wiedzieć jak to robić, czy będziesz sam czy z kobietą, musisz wiedzieć jak poradzić sobie w życiu.”

I tak uczyła go o życiu, o tym że trzeba pomagać ludziom, że trzeba być szczęśliwym i trzeba dążyć do tego czego się pragnie, że ludzi należy szanować bo wtedy oni będą szanować ciebie, że trzeba czynić dobro, mieć dystans do siebie, lubić siebie, bez względu na to co się na sobie ma i jak się w danej chwili wygląda. I ostatnia najważniejsza rzecz, za  wszelką cenę nigdy, ale to przenigdy, nie można się  poddawać. Bo nie ma na to czasu. Za krótkie jest te nasze ludzkie życie.

Tym zakończę tą opowieść. Jestem wdzięczna że poznałam Soleil, akurat w dniu kiedy tego potrzebowałam. Życzę jej żeby dalej podróżowała, była szczęśliwa i dalej pomagała innym.

Kiedy przestajesz być obojętny na drugiego człowieka, świat leży u twych stóp. W zamian możesz otrzymać o wiele więcej.

Gdybym nie zaoferowała jej pomocy, dużo bym straciła.

Mam nadzieję że spodobała ci się moja dzisiejsza bohaterka. Wszelkimi refleksjami możesz śmiało podzielić się w komentarzu lub po prostu udostępnić ten wpis.

2016-07-11 11.36.43 2016-07-12_11.10.28