Z TROGIRU NA PLAŻE + WYSPA CIOVO SKUTEREM.

trogir i ciovo

Podczas naszego tygodniowego pobytu w Chorwacji, w Trogirze spędziliśmy 4 noce i całe 3 dni. Wbrew pozorom 3 dni to całkiem sporo, by zwiedzić okolice i poleżeć na plaży.

Sam Trogir, a raczej jego główna atrakcja, czyli stare miasto, jest tak małe, że można je przejść w niecałą godzinę, zahaczając przy okazji o wszystkie uliczki na tej malutkiej wyspie. Od samego początku nie planowaliśmy poświęcać starówce zbyt wiele czasu, ponieważ gorąc i tłumy turystów nigdy temu nie sprzyjają. Nasze zwiedzanie starego miasta ograniczyło się do tego, że raz zjedliśmy tam kolację, a głównie musieliśmy przez nią przejść, by dostać się z naszego miejsca zamieszkania na wyspie Ciovo, na stały ląd gdzie były wszystkie supermarkety i market warzywno-owocowy.

zupa rybna
zupa rybna
Największa pomyłka całego wyjazdu – takiego niedobrego mięsa dawno już nie jadłam
zupa pomidorowa
zupa pomidorowa
trogir chorwacja
Widok z naszego pokoju na stare miasto w Trogirze

Market warzywno-owocowy, który mieści się zaraz przy dworcu autobusowym na stałym lądzie, to zdecydowanie najlepsza atrakcja tego miejsca. Oprócz warzyw i owoców możecie tam kupić najlepszą moim zdaniem oliwę, jaką kiedykolwiek jadłam, słodycze, mydła z lawendy, suszoną lawendę, suszone szynki, sery, domowe wina, pamiątki i dodatkowo znajdziecie tam kantory, w których taniej wymienicie pieniądze. Zdaje sobie sprawę, że ceny były nieco zawyżone ze względu na bliskość turystów, ale zdecydowanie warto było kupić tam oliwę. Oczywiście powtarzałam sobie, że tam wrócę i kupie jeszcze jedną butelkę, ale jak zwykle stwierdziłam, że jak nie tam to znajdę w innym miejscu. Nie znalazłam.

Dobra rada na przyszłość: Jak masz okazje kupić coś, co ci smakuje od razu to zrób to, bo to może być jedyna taka okazja, o czym sama przekonałam się dwa razy podczas tego wyjazdu.

trogir
Stare miasto – Trogir
trogir chorwacja
Trogir

Plaże

Przejdźmy do najważniejszej kwestii, czyli gdzie iść na plaże. Zacznijmy od tego, że plaże w Chorwacji są kamieniste, a do tego niezbyt szerokie. Każdy na takiej powinien zaopatrzyć się w buty do wody, przez wzgląd na widoczne gołym okiem jeżowce, które mogą was trochę poharatać.

Wiele plaż sąsiaduje z ruchliwą ulicą, czego w ogóle nie polecam. Nasze plażowanie było dość ograniczone, ponieważ poruszaliśmy się pieszo. Skuter posiadaliśmy tylko przez jeden dzień.

Okrug Gornij

Pierwszym miejscem, które wybraliśmy na nasz leżing-plażing, była niewielka plaża przy przystani dla łódek Hefen Trogir i campingu Rozac. Mogę się założyć, że w sezonie są tam tłumy. We wrześniu było bardzo spokojnie i klimatycznie. Do tego można było dorwać darmowy leżak, a wiadomo lepszy leżak niż ręcznik.

Dalej idąc pieszo w kierunku miejscowości Okrug Gornij znaleźliśmy kolejną, już bardziej turystyczną plażę z atrakcjami i chodnikiem o nazwie: Copacabana Beach Okrug Gornji. Co prawda samego plażowania wtedy nie było, bo był to jedyny dzień, w którym zniknęło nam słońce. W zamian postanowiliśmy się nieco pobawić i poszliśmy na dmuchane zabawki na wodzie – Wibit. Godzina skakania i wpadania co rusz do wody to koszt 60 kun. Zabawa przednia nawet bez słońca. To właśnie po tej zabawie poobijałam sobie żebra i nabawiłam się na drugi dzień porządnego kataru, a przy tym bólu głowy. Nasz spacer od centrum Trogiru wyniósł 5-6 km. Z powrotem okazało się, że z mariny do centrum Trogiru, płynie wodna taksówka, która co 20 minut zabiera plażowiczów do miasta. Koszt takiej przyjemność to 20 kun, czyli nie wiele więcej ile zapłacilibyśmy za śmierdzący i gorący autobus.
wibit trogir
Wibit na plaży Copacabana
okrug gornij
Powrót łódką do Trogiru z plaży Copacabana
 Plaża hotel Medena

 

Następnego dnia ponownie wybraliśmy się pieszo na plaże przy hotelu Medena. Na początku idzie się ulicą, ale jeśli śledzi się mapę, to od miejscowości Seget Donji zaczyna się długa na 2,3 km plaża. Sama miejscowość Seget Donji to bardzo klimatyczne, mini stare miasto, które już we wrześniu świeci pustkami. Można wtedy zobaczyć opalających się przed swoimi kamienicami Chorwatów czy gospodynie wieszające przed domami pranie.

seget donij trogir
Seget Donji

Jako miejsce do plażowania wybraliśmy sobie plaże w sąsiedztwie hotelu Medena, ponieważ była otoczona zielenią. Do tego udało nam się rozłożyć na dwuosobowym leżaku, choć bardziej łóżku. Jak to na Januszy na wakacjach przystało, całkowicie za darmo, no bo to i tak nie sezon, a stały puste.

plaża hotel medena

Ponownie, zamiast wracać autobusem, spod hotelu Medena odpływa wodna taksówka, która za 20 kun zabiera plażowiczów do centrum Trogiru.

Rezerwat przyrody Mlinice Pantan

Oddalony 2 km od centrum Trogiru w kierunku Splitu. Zajechaliśmy tam skuterem, wracając z naszej wycieczki z gór Kozjak, o których możecie sobie przeczytać tutaj. Rezerwat jest miejscem, gdzie do morza wpływa rzeka Rika. Jest to obecnie siedlisko ptaków. Nie ma tam co prawda nic spektakularnego do zobaczenia, ale jest bardzo ładna plaża z barem. Dość kameralna. Po wysiłku w górach bardzo szybko na niej usnęliśmy, po czym stwierdziliśmy, że czas jechać do domu i zmyć z siebie całą tę sól i pot.

Mlinice Pantan
Plaża w rezerwacie Mlinice Pantan
Mlinice Pantan
Mlinice Pantan

Wyspa Ciovo

Ps. Pierwsze dwie plaże na trasie do Okrug Gornij, także były na wyspie Ciovo.

Wracając z rezerwatu wstąpiliśmy do domu, by wziąć prysznic. Mój katar i ból głowy sprawiały, że najchętniej przesiedziałabym to późne popołudnie w domu. Mój Arek natomiast uparł się, by wykorzystać fakt, iż mamy skuter i dalej eksplorować wyspę. Chcieliśmy objechać ją całą, ale niestety dwie godziny do zachodu słońca, kompletnie udaremniły nam ten plan.

Udało nam się objechać całe wybrzeże od Trogiru przez miejscowość Arbanija, Slatine, aż po szutrowe drogi na krańcu wyspy. Plaże w tych miejscowościach nie robią jakiegoś szału, ponieważ są one dostępne prosto z ulicy, po której jeżdżą samochody. Plaża w Slatine ma jednak swój urok, mimo że jest blisko drogi, ponieważ jest stosunkowo szeroka, a to się rzadko zdarza. Nas jednak bardziej interesowała dzika część wyspy, dlatego z wyjątkiem kilku zatrzymań na zdjęcia, pojechaliśmy na kraniec wyspy. Po drodze, będąc jeszcze w sklepie, dopadła nas całkiem niezła nawałnica, po której widoki były tylko lepsze. To tam, gdy za Slatine kończy się asfalt, zaczyna się prawdziwe piękno Chorwacji nieskażone turystyką. Jest cisza, spokój i kilka lokalsów czy eksploratorów, którzy w pojedynkę leżakują na dzikich i urokliwych plażach tego wybrzeża. Często ludzie pytają: Gdzie są najładniejsze plaże?

Moim zdaniem tam, gdzie nie ma turystów i zabudowań. By znaleźć te najlepsze miejsca, trzeba się ruszyć z plaży przy hotelu i wyruszyć w drogę. Autobus dojeżdża maksymalnie do Slatine, dalej to już tylko długa wędrówka pieszo lub samochodem czy skuterem. Na krańcu wyspy obejrzeliśmy cudowny zachód słońca i wybraliśmy się w drogę powrotną zahaczając o restauracje w porcie w Slatine o nazwie Mali Porat. Ceny nie najgorsze, krewetki całkiem smaczne, ale Arka kurczak słaby. Arek ma tendencje do celowania w polskie standardy, które za granicą, zawsze są źle zrobione. Knajpa nie jakaś najlepsza, ale widoki ładne.

chorwacja deszcz
Po deszczu
slatine
Slatine
ciovo chorwacja
W drodze na kraniec Ciovo
ciovo chorwacja
Ciovo
Ciovo
Ciovo
slatine
Zachód w Slatine – Marina
Krewetki w Mali Porat

Takim oto sposobem opowiedziałam wam o sześciu miejscach do plażowania w zależności od potrzeb. Jak na mnie, to całkiem sporo tego plażowania. Chyba po raz pierwszy od dawna więcej leżałam niż zwiedzałam. Czyżby zmęczenie materiału? Bezdomni potrafią dać w kość. Mam nadzieje, że tekst, a przynajmniej zdjęcia się podobały i będziecie zaglądać do mnie częściej, bo nie tylko o Chorwacji pisze, ale o tym może tutaj. 🙂

 

Powiązane wpisy