wynajem pokoi anglia
KATEGORIE,  NIERUCHOMOŚCI W ANGLII,  ŻYCIE W ANGLII

POLAK ZA GRANICĄ: O JAKUBIE KTÓRY UCIEKŁ Z LONDYNU

Każdy z nas ma takie historie czy to z życia, czy z pracy, które wydają się wręcz nieprawdopodobne. Te z życia z reguły mają miejsce po spożyciu dużej ilości alkoholu. Czasami natomiast alkohol nie jest nikomu do tego potrzebny. Ludzie potrafią być tak bardzo absurdalni, że przysłowiowo nie mieści się to w głowie.

Kiedy opowiadam znajomym historie z pracy agenta wynajmu to często słyszę: ,,Wiesz co, ty tam masz tam taki sam sajgon jak miałaś z bezdomnymi.” Dla przypomnienia moja praca z bezdomnymi została całkiem szeroko opisana.

No może nie taki sam, bo przypadki i sytuacje nie dzieją się aż tak często, ale, jak się już wydarzą to najpierw załamujesz ręce a po jakimś czasie uśmiechasz się na samą myśl.

Zdarza się, że agencje wynajmu mają deale z różnymi innymi firmami czy agencjami pracy. W tym konkretnym przypadku, o którym wam opowiem, agencja pracy dostarczała lokatorów, których ściągała z reguły z Polski do pracy i umieszczała na pokojach, pokrywając początkowe koszty ich pobytu oczywiście pod warunkiem że do tej pracy ci lokatorzy trafią.

Jakub przyjechał do nas z Londynu. Zadzwoniła Dorota i jeszcze tego samego dnia poinformowała, że ma chłopaka, dla którego pilnie potrzebuje pokoju.

Kuba do biura przyjeżdża spóźniony. Nie ma żadnego dokumentu tożsamości twierdząc że zostawił w Londynie. Nie ma też £5 na depozyt za klucz więc pod zastaw daje rozbity telefon – Samsung Galaxy. Podpisuje dokumenty, dostaje klucze i idzie się w najlepsze rozpakować do przydzielonego pokoju.

Na drugi dzień dostaje telefon od Doroty: Emilia ten gamoń nie przyszedł pierwszego dnia do pracy i nie odbiera telefonu czy mogłabyś sprawdzić, czy on na tym pokoju dalej jest?

Oczywiście! Co z tego, że mam roboty od … ale sprawdzę po pracy. Nie sprawdziłam, bo powstrzymał mnie telefon on Doroty — Nie zapłacimy za niego, powiedz mu, żeby się natychmiast wyniósł.

Piątek godzina 17:00. Odpuszczamy chłopakowi z braku czasu. W poniedziałek zamykamy biuro i razem z koleżanką jedziemy zobaczyć co z Jakubem. Przyjmujemy poważną wręcz złą mimikę twarzy, uśmiech znika, prezentujemy postawę w pełni profesjonalną powiedziałabym, że wręcz wrogą, wchodzimy do domu, po czym już na samym wejściu chłopak dostaje opierdol.

Dlaczego nie poszedłeś do pracy?

Nie miałem adresu.

Przyjechałeś do pracy 300 mil i nie miałeś adresu?

No nie podali mi.

To dlaczego nie zadzwoniłeś do agencji zapytać?

Nie mam nic na koncie.

Przyjeżdżasz do obcego miasta bez dokumentów, nie odbierasz telefonu i nie masz nic na koncie? Żartujesz sobie?

No nie no serio nikt nie dzwonił nie podali mi adresu.

I teraz może w tym momencie przedstawmy postać Jakuba. Chłopak 25 lat. 165 cm wzrostu, szczupły, ubrany w szelest, mówi a jednocześnie sepleni i z szacunkiem do polskiej wsi mamy przed oczami kompletnego wieśniaka.

My na to: Musisz się wyprowadzić.

No ale proszę jutro idę do pracy.

Do jakiej pracy?

Byłem w polskiej bibliotece i pani Iza mi pomogła, umówiła mnie na NIN i jutro zaczynam prace u mechanika.

U jakiego mechanika?

U pana Marka.

Podaj do niego numer.

No nie mam to ona do niego dzwoniła.

Ok, podaj adres warsztatu.

No też nie mam.

To skąd wiesz gdzie masz jutro iść do pracy?

No ja nie wiem, pójdę do biblioteki i się zapytam.

Ciśnienie mi skacze. Głos drży i już nie udaje złej, jestem na niego wściekła, bo dokłada mi niepotrzebnej roboty. Agencja pracy wiedziała, w którym momencie się wycofać.

Parafrazując mówię: Dopiero co przyjechałeś, nie masz dokumentów, nie masz pracy, nie masz na czynsz, nie wiesz gdzie idziesz jutro do pracy i nie masz nic na koncie?

No proszę pozwólcie mi zostać.

Chłopie, a ile ty w tej Anglii jesteś?

No rok.

I przez rok nie wyrobiłeś sobie NINU? (NIN, czyli National Insurance Number, numer ubezpieczenia, podstawowa rzecz, którą się wyrabia w tym kraju po przyjeździe, a przynajmniej wyrabiało w erze przed COVIDEM)

No bo nie wiedziałem że trzeba.

A co robiłeś w Polsce?

No mieszkałem w Polsce i chodziłem z chłopakami na siłownie.

I w tym momencie moja kamienna twarz zmiękła, i zaczęłam się śmiać nie wierząc w to co słyszę.

Bo ja jestem wojskowym i tutaj schudłem a chce wybudować dom i tyle pieniędzy zarabiałem wcześniej.

Tyle pieniędzy zarabiałeś to, dlaczego uciekłeś z Londynu?

No bo mi nie wyszło i straciłem prace i zostawiłem dokumenty.

Razem z koleżanką starałyśmy się mu uświadomić, że obecnie w tym kraju nie istnieje. Nie ma dokumentów, nie ma pieniędzy, pracy, nie mówi po angielsku i ogólnie jest przysłowiowym debilem.

Mówię mu: Ty wracaj do Polski, bo ty tu sobie nie dasz rady.

I wtedy on: Nie mogę honor mi nie pozwala!

Ty chłopie schowaj ten honor do kieszeni, bo pójdziesz na ulice.

Można pomagać ludziom, ale na debilizm nie ma rady. Kazałam mu się spakować, w pokoju miał syf nie z tej ziemi a niby taki wojskowy. Do tego na bilet z Londynu do Barnsley wydał £100 ! Kiedy autobusem przyjechałby za £6! Pakował się dobre 40 minut. Na samym końcu zlitowałam się i kupiłam mu bilet do Londynu za £8, żeby jechał i odzyskał dokumenty. Zawiozłyśmy go nawet na dworzec. I zgadnijcie co. Nie pojechał! Kiedy kazałam mu oddać za bilet, który właśnie mu kupiłam, ten stwierdził żebym mu oddała £100 za bilet za który zapłacił żeby tu przyjechać i telefon, który dał nam pod zastaw.

Pomyślałam, że nie będę się z nim dalej przekomarzać. Swój cel osiągnęłyśmy, pokój odzyskany, pozbyłyśmy się problemu. Nie znam jego dalszych losów.

Szczerze to się nawet dziwie że wytrzymał w tym kraju rok. Niektórzy powinni mieć zakaz opuszczania własnego podwórka.

Straciłyśmy razem dobre 3 godziny na zajmowanie się jego sprawą od początku do końca tylko dlatego, że agencja ma zbyt wiele wolnych pokoi, które jakoś musi wypełnić.

Przypadek Jakuba to tylko jeden z wielu. Dlatego, jeżeli rozważasz oddanie domu pod management do agencji, ustal jasne zasady co do twoich wymagań względem aplikantów/lokatorów. Jeżeli nie masz żadnych zastrzeżeń, nie interesujesz się swoimi lokatorami i nie masz wpływu na to kogo do twojego domu wpuszczają, to może być tak że się bardzo szybko rozczarujesz lub co gorsze dostaniesz takiego lokatora, którego nikt z domu nie będzie chciał wyrzucić, ponieważ wystarczy odrobinę znać prawo by wiedzieć, że powyższa sytuacja kwalifikuje się pod nielegalną eksmisję. Inny pozwoliłby mu zostać a potem patrzyłby jak jego dług rośnie.

Na potrzeby tekstu wszystkie imiona zostały zmienione. Historia pochodzi sprzed ery COVIDA.

Jeżeli interesuje cię temat nieruchomości i chciałbyś dostawać powiadomienia o nowych wpisach zapisz się na listę mailingową.